Dzińdoberek ^^
Po 9 miesiącach w końcu zużyłam łososiowy krem pod oczy od Skin Food. I polubiłam go tak bardzo, że postanowiłam zacząć poszukiwania jego następny pośród innych produktów Skin Food. Mój wzrok przyciągnął kremik z czarnej maliny, który wygląda jak słoik domowego dżemiku ^^
Ciekawostka: Czarna malina to nie to samo co jeżyna. Jest to owoc mylony z jeżyną, pochodzący ze wschodniej Ameryki Północnej. Tutaj znajdziesz artykuł o tym jak je rozróżnić.
Opis produktu: Ziołowy, leczniczy krem przeciwzmarszczkowy pod oczy, zawierający ekstrakt z czarnej maliny oraz jayangboeumdan i cheongyeondan uzyskane z 12 rodzajów orientalnych ziół leczniczych, które były tradycyjnie stosowane do leczenia szorstkiej, suchej skóry. Zapewnia głębokie nawilżenie skóry wokół oczu. Działająca przeciwzmarszczkowo adenozyna nadaje skórze elastycznośc i sprawia, że skóra wygląda zdrowiej.
Pełnowymiarowy produkt to uroczy, szklany słoiczek o pojemności 25g. Ja zamówiłam z e-Bay zestaw dziesięciu saszetek z próbkami. Jedna saszetka wystarcza na 4-5 aplikacji.
Pierwsza rzecz, którą odnotowałam po otworzeniu próbki był dziwny zapach. Generalnie Skin Food jest trochę nieprzewidywalny pod względem zapachu swoich produktów: Brzoskwiniowy puder prasowany ma piękny zapach brzoskwinki, ale Ananasowy żel peelingujący wcale ananasem nie pachnie - zapach jednak zawsze był przyjemny, np. pomidorowe serum czy łososiowy krem pod oczy mają ładne, kwiatowe zapachy. Jednak ten krem nie pachnie ani maliną ani niczym kwiatowym. Ma dość mocny, ziemisty zapach, trudny do opisania. Mam dość wrażliwy węch, więc zapach ten towarzyszy mi od otworzenia saszetki, poprzez aplikację, aż do kilku chwil po nałożeniu. Da się go przeżyć, ale przyjemny nie jest. Na szczęście po kilku użyciach się do niego przyzwyczaiłam i przestałam zwracać na niego uwagę.
Krem ma świetną, gęstą konsystencję, którą bardzo lubię w kremach pod oczy. Natychmiast po nałożeniu czuję, że skóra wokół oczu jest nawilżona, ukojona, wygładzona. Mimo gęstej konsystencji krem rozprowadza się gładko. Potrzebuje chwilki na wchłonięcie, chociaż wydaje mi się, że krótszej niż krem łososiowy i w przeciwieństwie do łososia, wchłania się do matu. Nie jest tłusty.
Jeśli chodzi o rezultaty - używam tego kremu dwa razy dziennie, troszkę ponad dwa tygodnie. Moja skóra wokół oczu jest w świetnej kondycji - gładka i odżywiona. Kiedy nałożę go rano, skóra pozostaje nawilżona przez cały dzień. Kiedy nakładam go na noc, rano skóra wciąż jest gładka i nawilżona.
Ponieważ używam go dopiero od dwóch tygodni, niewiele mogę powiedzieć o jego działaniu przeciwzmarszczkowym. W okolicy oczu mam tylko jedną zmarszczkę (tzn. jedną pod każdym okiem) - "śmieszkę", zaczynającą się przy wewnętrznym kąciku oka, i rozciągającą się poziomo do mniej więcej połowy oka. Jest ona tam od zawsze (mam ją nawet na zdjęciach w wieku 14 lat), tak więc jest to bardziej część mojej "urody" niż oznaka starzenia, jednak kiedy skóra wokół oczy jest podrażniona czy przesuszona zmarszczka wydaje się głębsza. Podczas stosowania tego kremu zmarszczka wygląda "schludnie" i płytko ;)
Cena: od 10 funtów (ok. 50zł) na e-Bay, ja zapłaciłam 3 funty (ok. 15zł) za zestaw dziesięciu próbek.
Plusy:
+ konsystencja "na bogato" ;)
+ dobrze nawilża
+ pozostawia skórę gładką
+ zmniejsza widoczność zmarszczek poprzez utrzymywanie skóry odpowiednio nawilżonej i odżywionej
+ wydajny
+ nietłusty
Minusy:
- dziwny zapach
- nie robi nic pod kątem worków pod oczami, ale i producent tego nie obiecuje, więc to taki pół-minus ;)
Ogólnie jestem z tego kremiku bardzo zadowolona i poważnie rozważam zakup pełnowymiarówki :)
czwartek, 29 maja 2014
czwartek, 15 maja 2014
Balance Active Formula Vitamin C Elixir Serum
Dzisiaj dla odmiany mam dla Was produkt europejski - moje pierwsze serum z witaminą C.
Witamina C jest popularnym składnikiem kosmetyków pielęgnacyjnych, ponieważ posiada wiele dobroczynnych właściwości:
- rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry
- jako skuteczny antyoksydant zwalcza wolne rodniki i wspomaga ochronę przed promieniowaniem UV
- działa przeciwzapalnie i może przyspieszać proces gojenia
- stymuluje syntezę kolagenu w skórze, czyniąc ją gładszą i jędrną.
A więc jeśli borykacie się z problemami takimi jak trądzik, blizny czy przebarwienia i chciałybyście stawić im czoło równocześnie nie rezygnując z pielęgnacji przeciw starzeniowej, witamina C to składnik dla Was!
Opis produktu: Rozjaśnij swój dzień zaczynając od skóry! Balance Active Forumla Vitamin C Elixir jest skoncentrowaną i szybko wchłaniającą się mieszanką serum i proszku, które zawierają wysoki poziom dwóch substancji: Illumiscinu* i Stay-C 50**.
Sposób użycia: Przed pierwszym użyciem, przesyp zawartość fiolki to butelki serum, zamknij butelką i dobrze wstrząśnij aby proszek z witaminą C się rozpuścił. Nakładaj mieszankę serum i proszku poprzez delikatne wcieranie w skórę. Użyj w ciągu miesiąca od zmieszania i wstrząśnij przed każdym użyciem.
*Illumiscin® - opatentowany składnik składający się z stabilnej witaminy C, Cynku i Oleuropeinu, najbardziej aktywnego składnika z drzewa oliwnego.
**Stay-C 50® - forma stabilnej witaminy C.
W kartonowym opakowaniu znajdziemy 20ml serum w plastikowej buteleczce z pipetką (również plastikową) i plastikową fiolkę z 1.8g drobnego proszku. Zarówno buteleczka jak i pipetka wyglądają tanio i badziewnie, ale w końcu nie kupujemy serum dla butelki, prawda? :D
Proszek łatwo rozpuszcza się w serum, gotowy produkt ma białawy kolor i dość rzadką konsystencję. Mieszanka ma dość chemiczny zapach cytryny, trochę jak płyn do mycia naczyń :P Używam zawartość całej pipetki na twarz, troszkę trzeba poczekać żeby serum się wchłonęło, ale nie narzekam, dobra okazja do wykonania masażu twarzy :) teoretycznie na serum powinno nakładać się jeszcze krem, ale dla mnie jest ono wystarczająco nawilżające - używam tylko lotionu Hada Labo pod serum, na serum krem BB. Jeśli macie suchą skórę zapewne będziecie potrzebowały czegoś jeszcze, jednak dla mojego tłuściocha taka ilość nawilżenia jest optymalna, a zdarza się czasami rano, że to za dużo i tłuszczę się jeszcze szybciej niż zazwyczaj...
Ponieważ produkt teoretycznie jest dobry do użycia tylko przez miesiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio używałam jakiegoś kosmetyku tak skrupulatnie, bez żadnych przerw na testowanie czegoś innego. Używam produktu codziennie rano i wieczorem, w przyszłym tygodniu minie miesiąc i serum już prawie zużyte, także jeśli używamy produktu regularnie spokojnie damy radę do zużyć w ciągu tego miesiąca.
Muszę przyznać, że działanie tego serum na skórze pozytywnie mnie zaskoczyło. Używane z wybielającym lotionem Hada Labo pomogło mi rozjaśnić moje blizny po trądziku, ściągnęło zaczerwienienia z okolic gdzie miałam problemy z trądzikiem (mimo iż mój trądzik od kilku miesięcy nie jest aktywny, ponieważ biorę antybiotyki, miejsca w których występował wciąż były natrętnie czerwone). Moje cera jest ogólnie w dobrym stanie, może nie jakoś specjalnie rozświetlona, ale na pewno rozjaśniona.
Cena: kupiłam w TK-Maxie za £4.99 (ok. 25zł), naklejka twierdzi, że pełna cena to £10.99 (ok. 55zł), na Amazonie kosztuje £4.99, natomiast na e-Bay możemy znaleźć serum w przedziale od £5 do £12.
Zalety:
+ rozjaśnia i wyrównuje koloryt cery
+ łatwa aplikacja pipetką
+ tanie, rozważając działanie
Minusy:
- trzeba je zużyć w miesiąc
- tandetne opakowanie
- chemiczny zapach
Podsumowując, cieszę się że trafiłam na ten produkt. Kupiłam bez przekonania, a pozytywnie mnie zaskoczył :) prawdopodobnie gdybym używała serum dłużej (czyli kupiła następne) efekt byłby lepszy, jednak mam już inne produkty czekające w kolejce, więc na razie nie planuję ponownego zakupu. Zdecydowanie jednak będę się rozglądać za produktami z witaminą C w przyszłości, mam chrapkę na słynny Effector od It's Skin.
Skład serum: Aqua, Glycerin, Neopentyl Glycol Diethylhexanoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Phenoxyethanol, Cetearyl Glucoside, Chondrus Crispus (Carrageenan), Tocopheryl Acetate. Carbomer, Ascrobyl Glucoside, Olea Europea (Olive) Leaf Extract, Zinc PCA, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Parfum.
Skład proszku: Sodium Ascorbyl Phosphate, Aluminium Starch Octenylsuccinate.
Analiza składu [TUTAJ]
Witamina C jest popularnym składnikiem kosmetyków pielęgnacyjnych, ponieważ posiada wiele dobroczynnych właściwości:
- rozjaśnia i wyrównuje koloryt skóry
- jako skuteczny antyoksydant zwalcza wolne rodniki i wspomaga ochronę przed promieniowaniem UV
- działa przeciwzapalnie i może przyspieszać proces gojenia
- stymuluje syntezę kolagenu w skórze, czyniąc ją gładszą i jędrną.
A więc jeśli borykacie się z problemami takimi jak trądzik, blizny czy przebarwienia i chciałybyście stawić im czoło równocześnie nie rezygnując z pielęgnacji przeciw starzeniowej, witamina C to składnik dla Was!
Opis produktu: Rozjaśnij swój dzień zaczynając od skóry! Balance Active Forumla Vitamin C Elixir jest skoncentrowaną i szybko wchłaniającą się mieszanką serum i proszku, które zawierają wysoki poziom dwóch substancji: Illumiscinu* i Stay-C 50**.
Sposób użycia: Przed pierwszym użyciem, przesyp zawartość fiolki to butelki serum, zamknij butelką i dobrze wstrząśnij aby proszek z witaminą C się rozpuścił. Nakładaj mieszankę serum i proszku poprzez delikatne wcieranie w skórę. Użyj w ciągu miesiąca od zmieszania i wstrząśnij przed każdym użyciem.
*Illumiscin® - opatentowany składnik składający się z stabilnej witaminy C, Cynku i Oleuropeinu, najbardziej aktywnego składnika z drzewa oliwnego.
**Stay-C 50® - forma stabilnej witaminy C.
W kartonowym opakowaniu znajdziemy 20ml serum w plastikowej buteleczce z pipetką (również plastikową) i plastikową fiolkę z 1.8g drobnego proszku. Zarówno buteleczka jak i pipetka wyglądają tanio i badziewnie, ale w końcu nie kupujemy serum dla butelki, prawda? :D
Proszek łatwo rozpuszcza się w serum, gotowy produkt ma białawy kolor i dość rzadką konsystencję. Mieszanka ma dość chemiczny zapach cytryny, trochę jak płyn do mycia naczyń :P Używam zawartość całej pipetki na twarz, troszkę trzeba poczekać żeby serum się wchłonęło, ale nie narzekam, dobra okazja do wykonania masażu twarzy :) teoretycznie na serum powinno nakładać się jeszcze krem, ale dla mnie jest ono wystarczająco nawilżające - używam tylko lotionu Hada Labo pod serum, na serum krem BB. Jeśli macie suchą skórę zapewne będziecie potrzebowały czegoś jeszcze, jednak dla mojego tłuściocha taka ilość nawilżenia jest optymalna, a zdarza się czasami rano, że to za dużo i tłuszczę się jeszcze szybciej niż zazwyczaj...
Ponieważ produkt teoretycznie jest dobry do użycia tylko przez miesiąc, nie pamiętam kiedy ostatnio używałam jakiegoś kosmetyku tak skrupulatnie, bez żadnych przerw na testowanie czegoś innego. Używam produktu codziennie rano i wieczorem, w przyszłym tygodniu minie miesiąc i serum już prawie zużyte, także jeśli używamy produktu regularnie spokojnie damy radę do zużyć w ciągu tego miesiąca.
Muszę przyznać, że działanie tego serum na skórze pozytywnie mnie zaskoczyło. Używane z wybielającym lotionem Hada Labo pomogło mi rozjaśnić moje blizny po trądziku, ściągnęło zaczerwienienia z okolic gdzie miałam problemy z trądzikiem (mimo iż mój trądzik od kilku miesięcy nie jest aktywny, ponieważ biorę antybiotyki, miejsca w których występował wciąż były natrętnie czerwone). Moje cera jest ogólnie w dobrym stanie, może nie jakoś specjalnie rozświetlona, ale na pewno rozjaśniona.
Cena: kupiłam w TK-Maxie za £4.99 (ok. 25zł), naklejka twierdzi, że pełna cena to £10.99 (ok. 55zł), na Amazonie kosztuje £4.99, natomiast na e-Bay możemy znaleźć serum w przedziale od £5 do £12.
Zalety:
+ rozjaśnia i wyrównuje koloryt cery
+ łatwa aplikacja pipetką
+ tanie, rozważając działanie
Minusy:
- trzeba je zużyć w miesiąc
- tandetne opakowanie
- chemiczny zapach
Podsumowując, cieszę się że trafiłam na ten produkt. Kupiłam bez przekonania, a pozytywnie mnie zaskoczył :) prawdopodobnie gdybym używała serum dłużej (czyli kupiła następne) efekt byłby lepszy, jednak mam już inne produkty czekające w kolejce, więc na razie nie planuję ponownego zakupu. Zdecydowanie jednak będę się rozglądać za produktami z witaminą C w przyszłości, mam chrapkę na słynny Effector od It's Skin.
Skład serum: Aqua, Glycerin, Neopentyl Glycol Diethylhexanoate, Caprylic/Capric Triglyceride, Phenoxyethanol, Cetearyl Glucoside, Chondrus Crispus (Carrageenan), Tocopheryl Acetate. Carbomer, Ascrobyl Glucoside, Olea Europea (Olive) Leaf Extract, Zinc PCA, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Parfum.
Skład proszku: Sodium Ascorbyl Phosphate, Aluminium Starch Octenylsuccinate.
Analiza składu [TUTAJ]
czwartek, 8 maja 2014
Rohto Hada Labo Arbutin Whitening Shirojyun Lotion
Dzisiaj recenzja mojego pierwszego japońskiego produktu - lotionu Hada Labo. Produkty Hada Labo cieszą się dobrą opinią pośród wielu recenzentek i są dość znane wśród osób interesujących się azjatycką pielęgnacją.
Produkty Hada Labo można kupić na e-Bayu i Amazonie, jednak trzeba uważać, ponieważ oferuje je wielu sprzedawców z Tajlandii. Jak pisałam w poście Na co uważać kupując na e-Bay, zawsze warto upewnić się że kupujemy dany produkt z kraju jego pochodzenia aby zmniejszyć ryzyko kupna podróbki. Z tym konkretnym produktem miałam jednak farta - kolega z pracy jechał na urlop do Japonii i zgodził się przywieźć mi Hada Labo :D co ciekawe, mówił, że w Japonii produkty te są tak popularne, że można je kupić praktycznie wszędzie - nie tylko w drogeriach ale też np. na dworcach.
Opis produktu: Spełnij swoje marzenia o jasnej, idealnej cerze dzięki produktom z wybielającej serii Hada Labo z arbutyną, która pomaga zwalczać przebarwienia i rozjaśnia odcień skóry. Zawiera również witaminę C, która pobudza i rozświetla skórę zszarzałą przez ekspozycję na promienie UV.
Kwas hialuronowy występuje naturalnie w naszej skórze, z wiekiem jednak jego ilość zmniejsza się przez co nasza skóra starzeje się i wiotczeje. Posiada niesamowitą właściwość zatrzymywania wody - jedna cząsteczka kwasu hialuronowego potrafi utrzymać ilość wody tysiąckrotnie przewyższającą jej masę. Jest jednym z najlepiej znanych substancji nawilżających. Natomiast witamina C i arbutyna to nasi najlepsi sprzymmierzeńcy jeśli zmagamy się z przebarwieniami.
Sposób użycia: Używaj dwa razy dziennie po oczyszczeniu twarzy. Delikatnie wklepuj w twarz dłońmi aż do wchłonięcia.
Lotion zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 170ml. Nie ma żadnego dodatkowego opakowania, tylko góra butelki jest zgrzana folią.
Lotion ma bardzo wodnistą konsystencję, białawy kolor i delikatny, trudny do opisania zapach (taki kosmetyczny). Muszę przyznać, że aplikacja stwarza mi trochę problemów - mam dziurawe ręce i zawsze trochę rozleję :P ale mimo że używam go na spółkę z podłogą, lotion jest bardzo wydajny. Stosuję go od ponad miesiąca i zużyłam zaledwie 1/4 butelki.
Wklepywanie produktu w buzię przynosi natychmiastową ulgę napiętej, przesuszonej skórze. W zależności od tego ile produktu używamy aplikacja może trwać dłużej lub krócej - początkowo używałam zbyt dużej ilości i musiałam klepać facjatę w nieskończoność. Ilość pokazana na zdjęciu jest taka akurat - nawilża dobrze całą twarz, chwilę trzeba się poklepać, ale nie za długo. Bezpośrednio po aplikacji skóra się nieco lepi (i twarz i ręce), ale lepkość znika kiedy nałożymy na skórę inny produkt.
To co najbardziej cenię w lotionie Hada Labo, to dobrze nawilżona cera bez obciążania. Zanim zaczęłam używać lekkich, nawilżających esencji tego typu (wcześniej testowałam Missha First Treatment Essence) często miałam problem z odwodnioną skórą - w ciągu dnia czułam jak pod warstewką sebum (mam tłustą cerę) moja skóra jest napięta, przesuszona. Hada Labo pomógł mi pozbyć się tego problemu.
Jeśli chodzi o jego właściwości wybielające - zdecydowanie widzę poprawę kolorytu mojej cery, moje blizny po trądziku są rozjaśnione. Nie jest to spektakularny efekt i trzeba na niego trochę poczekać - efekt prawdopodobnie byłby mocniejszy gdybym używała lotionu wraz z innymi produktami z serii rozjaśniającej.
Cena: od 13 funtów (ok. 65zł) na e-Bay, kolega zapłacił w Japonii ok. 8 funtów (ok. 40zł).
Plusy:
+ nawilża skórę
+ lekki, nie obciąża
+ delikatnie rozjaśnia cerę
+ wydajny
Minusy:
- łatwo go rozlać podczas aplikacji
- skóra troszkę się lepi po aplikacji
Podsumowując, jestem zadowolona z tego produktu. Nawet gdyby nie rozjaśnił mojej cery wciąż byłabym z niego zadowolona dzięki jego nawilżającym właściwościom. Mam ochotę wypróbować inne produkty Hada Labo :)
Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Arbutin, Sorbitol, PPG-10 Methyl Glucose Ester, Methylparaben, Disodium Succinate, Styrene/VP Copolymer, Sodium Hyaluronate, Succinic Acid, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid
Lotion Hada Labo jest dostępny w trzech wersjach: oryginalna z kwasem hialuronowym (biała), rozjaśniająca z arbutyną (niebieska) i przeciw starzeniu się skóry z retinolem (czerwona). Ogólnie wszystkie zawierają kwas hialuronowy, więc wszystkie z nich nawilżają :)
Produkty Hada Labo można kupić na e-Bayu i Amazonie, jednak trzeba uważać, ponieważ oferuje je wielu sprzedawców z Tajlandii. Jak pisałam w poście Na co uważać kupując na e-Bay, zawsze warto upewnić się że kupujemy dany produkt z kraju jego pochodzenia aby zmniejszyć ryzyko kupna podróbki. Z tym konkretnym produktem miałam jednak farta - kolega z pracy jechał na urlop do Japonii i zgodził się przywieźć mi Hada Labo :D co ciekawe, mówił, że w Japonii produkty te są tak popularne, że można je kupić praktycznie wszędzie - nie tylko w drogeriach ale też np. na dworcach.
Opis produktu: Spełnij swoje marzenia o jasnej, idealnej cerze dzięki produktom z wybielającej serii Hada Labo z arbutyną, która pomaga zwalczać przebarwienia i rozjaśnia odcień skóry. Zawiera również witaminę C, która pobudza i rozświetla skórę zszarzałą przez ekspozycję na promienie UV.
Kwas hialuronowy występuje naturalnie w naszej skórze, z wiekiem jednak jego ilość zmniejsza się przez co nasza skóra starzeje się i wiotczeje. Posiada niesamowitą właściwość zatrzymywania wody - jedna cząsteczka kwasu hialuronowego potrafi utrzymać ilość wody tysiąckrotnie przewyższającą jej masę. Jest jednym z najlepiej znanych substancji nawilżających. Natomiast witamina C i arbutyna to nasi najlepsi sprzymmierzeńcy jeśli zmagamy się z przebarwieniami.
Sposób użycia: Używaj dwa razy dziennie po oczyszczeniu twarzy. Delikatnie wklepuj w twarz dłońmi aż do wchłonięcia.
Lotion zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 170ml. Nie ma żadnego dodatkowego opakowania, tylko góra butelki jest zgrzana folią.
Lotion ma bardzo wodnistą konsystencję, białawy kolor i delikatny, trudny do opisania zapach (taki kosmetyczny). Muszę przyznać, że aplikacja stwarza mi trochę problemów - mam dziurawe ręce i zawsze trochę rozleję :P ale mimo że używam go na spółkę z podłogą, lotion jest bardzo wydajny. Stosuję go od ponad miesiąca i zużyłam zaledwie 1/4 butelki.
Wklepywanie produktu w buzię przynosi natychmiastową ulgę napiętej, przesuszonej skórze. W zależności od tego ile produktu używamy aplikacja może trwać dłużej lub krócej - początkowo używałam zbyt dużej ilości i musiałam klepać facjatę w nieskończoność. Ilość pokazana na zdjęciu jest taka akurat - nawilża dobrze całą twarz, chwilę trzeba się poklepać, ale nie za długo. Bezpośrednio po aplikacji skóra się nieco lepi (i twarz i ręce), ale lepkość znika kiedy nałożymy na skórę inny produkt.
To co najbardziej cenię w lotionie Hada Labo, to dobrze nawilżona cera bez obciążania. Zanim zaczęłam używać lekkich, nawilżających esencji tego typu (wcześniej testowałam Missha First Treatment Essence) często miałam problem z odwodnioną skórą - w ciągu dnia czułam jak pod warstewką sebum (mam tłustą cerę) moja skóra jest napięta, przesuszona. Hada Labo pomógł mi pozbyć się tego problemu.
Jeśli chodzi o jego właściwości wybielające - zdecydowanie widzę poprawę kolorytu mojej cery, moje blizny po trądziku są rozjaśnione. Nie jest to spektakularny efekt i trzeba na niego trochę poczekać - efekt prawdopodobnie byłby mocniejszy gdybym używała lotionu wraz z innymi produktami z serii rozjaśniającej.
Cena: od 13 funtów (ok. 65zł) na e-Bay, kolega zapłacił w Japonii ok. 8 funtów (ok. 40zł).
Plusy:
+ nawilża skórę
+ lekki, nie obciąża
+ delikatnie rozjaśnia cerę
+ wydajny
Minusy:
- łatwo go rozlać podczas aplikacji
- skóra troszkę się lepi po aplikacji
Podsumowując, jestem zadowolona z tego produktu. Nawet gdyby nie rozjaśnił mojej cery wciąż byłabym z niego zadowolona dzięki jego nawilżającym właściwościom. Mam ochotę wypróbować inne produkty Hada Labo :)
Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Arbutin, Sorbitol, PPG-10 Methyl Glucose Ester, Methylparaben, Disodium Succinate, Styrene/VP Copolymer, Sodium Hyaluronate, Succinic Acid, Magnesium Ascorbyl Phosphate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid
Lotion Hada Labo jest dostępny w trzech wersjach: oryginalna z kwasem hialuronowym (biała), rozjaśniająca z arbutyną (niebieska) i przeciw starzeniu się skóry z retinolem (czerwona). Ogólnie wszystkie zawierają kwas hialuronowy, więc wszystkie z nich nawilżają :)
środa, 7 maja 2014
Pielęgnacja po koreańsku: warstwowe nakładnie kosmetyków
Kiedy zaczęłam interesować się azjatyckimi kosmetykami i przeglądać np. oficjalną stronę Skin Food zdziwiło mnie jak długie są niektóre linie kosmetyków. Zaczęłam zagłębiać się w temat i okazało się, że azjatycka pielęgnacja to niemal rytuał składający się z wielu produktów nakładanych w odpowiedniej kolejności. Nazywa się to "layering" czyli warstwowanie, warstwowe nakładanie kosmetyków. Ogólna idea jest taka, aby zaczynać od produktów lekkich, całkowicie wchłaniających się w skórę, a kończyć na takich, które pozostają na powierzchni skóry tworząc ochronną warstwę.
Linia Misshy Marine Stem Cell: Tonik -> Serum -> Krem pod oczy -> Emulsja -> Ochronny Krem/Regenerujący Krem
Kolejność nakładania kosmetyków:
1. Oczyszczanie - jeden z najważniejszych kroków pielęgnacyjnych, często rozszerzany do "podwójnego oczyszczania" - najpierw usuwamy makijaż i zanieczyszczenia specjalnym olejem/mleczkiem/masłem a następnie "poprawiamy" żelem/pianką/mydłem, można również użyć delikatnego peelingu.
Pamiętaj - im lepiej oczyszczona skóra, tym mniejsze pory, ponieważ pory rozszerzają się pod wpływem zalegającego w nich sebum i zanieczyszczeń.
2. Tonik - w Europie raczej kwalifikujemy toniki jako produkty oczyszczające i ściągające, podczas gdy w azjatyckiej pielęgnacji są to pierwsze produkty pielęgnacyjne. Jasne, wciąż trochę oczyszczają - ale oprócz tego także dbają o cerę i nawilżają. Nawet te zawierające alkohol wydają się być delikatniejsze od europejskich. Niektóre mają nieco gęstszą konsystencję niż typowy, wodnisty tonik.
3. Essence - Esencja - produkt nawilżający, ale o bardzo lekkiej, wodnistej konsystencji, czasem tak samo wodnistej jak tonik. Wchłania się całkowicie. W niektórych seriach jest substytutem toniku.
4. Serum - w Europie serum jest jak skoncentrowany krem (przynajmniej te, których miałam okazję używać tak mi się kojarzą, jak bardziej wypasione kremy), natomiast w Azji serum jest lekkie i nietłuste, całkowicie wchłaniające się w skórę. W niektórych seriach serum jest używane zamiast esencji.
5. Emulsion - Emulsja - kolejny lekki nawilżacz. Z reguły ma postać mleczka lub żelu, czasami zaleca się nakładanie nawet kilku warstw emulsji. W niektórych seriach zaleca się jej użycie bezpośrednio po toniku (zwłaszcza jeśli dana seria nie zawiera esencji), w zależności od serii zalecana jest do stosowania przed lub po serum.
6. Krem/żelowy krem - Jeśli seria zawiera i żel i krem możemy je również warstwować (najpierw żel, potem krem) lub stosować zamiennie w zależności od potrzeb naszej skóry. Oba produkty mają za zadanie pozostawić ochronną warstewkę na skórze, aby zapobiec utracie nawilżenia; niestety azjatyckie kremy raczej nie zawierają SPF, filtry stosowane są osobno.
7. Filtr - ochrona przed promieniowaniem jest bardzo ważna - przeczytaj dlaczego.
8. Krem BB/Krem CC/Podkład - krem BB to równocześnie ostatni krok pielęgnacyjny i pierwszy krok makijażu; w azjatyckim wydaniu praktycznie zawsze produkt pełniący rolę podkładu zawiera filtr SPF; krem BB zawiera składniki pielęgnacyjne i oferuje średnie krycie, krem CC ma więcej składników pielęgnacyjnych, ale mniej kryje, jest bardziej jak krem tonujący.
Ślimaczkowa seria Mizon: krem All in One -> ampułka -> krem pod oczy -> żel -> krem BB -> mgiełka
Inne produkty i "kroki" z którymi możemy się spotkać:
- krem pod oczy - w niektórych seriach zalecany po esencji i przed emulsją, w niektórych przed kremem, inne nie precyzują kolejności.
- lotion - kolejny lekki, w pełni wchłaniający się produkt nawilżający, w niektórych liniach jest wodnisty i pełni rolę esencji (np. Hada Labo Lotion), w innych jest używany po esencji lub serum.
- mask sheet - kawałek materiału wycięty w kształt twarzy i nasączony produktem pielęgnacyjnym - używamy go jak maseczki, nakładamy na określony okres czasu. W zależności od serii zalecane jest używanie maski przed lub po toniku, lub kiedy tylko mamy ochotę. Występują też mini-maski, np. w kształcie "wąsów" do nakładania na bruzdy nosowo-wargowe.
- patch - czyli niewielkie żelowe "łatki" lub "naklejki" do punktowego nakładania - najpopularniejsze łatki na trądzik lub cienie/worki pod oczami.
- ampułka - z reguły pojawia się w seriach jako zamiennik dla serum.
- primer/baza - może być użyta jaki pierwszy krok makijażu, lub jako zamiennik kremu z filtrem jeśli posiada SPF.
- puder prasowany/sypki - matujemy cerę i/lub zapewniamy dodatkową ochronę cerze, jeśli puder wyposażony jest w SPF.
- mgiełka do twarzy - ogólnie są dwa rodzaje mgiełek: nawilżająca, która może być używana jako esencja lub w ciągu dnia, kiedy czujemy że nasza skóra potrzebuje nawilżenia/odświeżenia (można stosować na makijaż); oraz mgiełka utrwalająca makijaż.
Ślimaczkowa seria Secret Key: mydełko/pianka -> maska -> tonik -> esencja -> krem pod oczy -> emulsja -> krem/żel -> krem BB
Jak widać nie ma "jedynej słusznej" kolejności używania danych produktów - z reguły kolejność zależna jest od linii, a jeśli używamy pojedynczych produktów z różnych serii można samemu pokombinować :) mnie zdarzyło się używać kilku produktów z jednej serii tylko kiedy testowałam mini-zestaw Skin Food, zazwyczaj mieszam i dopieram produkty z różnych serii, ponieważ ukierunkowuję moją pielęgnację inaczej na dzień (kontrola porów i wydzielania sebum) i na noc (nawilżanie, regeneracje, pielęgnacja przeciwzmarszczkowa). Mam nadzieję znaleźć pewnego dnia idealną kombinację :)
A Wy próbowałyście już nakładania warstwowego? Jeśli tak, to jakimi produktami?
Linia Misshy Marine Stem Cell: Tonik -> Serum -> Krem pod oczy -> Emulsja -> Ochronny Krem/Regenerujący Krem
Kolejność nakładania kosmetyków:
1. Oczyszczanie - jeden z najważniejszych kroków pielęgnacyjnych, często rozszerzany do "podwójnego oczyszczania" - najpierw usuwamy makijaż i zanieczyszczenia specjalnym olejem/mleczkiem/masłem a następnie "poprawiamy" żelem/pianką/mydłem, można również użyć delikatnego peelingu.
Pamiętaj - im lepiej oczyszczona skóra, tym mniejsze pory, ponieważ pory rozszerzają się pod wpływem zalegającego w nich sebum i zanieczyszczeń.
2. Tonik - w Europie raczej kwalifikujemy toniki jako produkty oczyszczające i ściągające, podczas gdy w azjatyckiej pielęgnacji są to pierwsze produkty pielęgnacyjne. Jasne, wciąż trochę oczyszczają - ale oprócz tego także dbają o cerę i nawilżają. Nawet te zawierające alkohol wydają się być delikatniejsze od europejskich. Niektóre mają nieco gęstszą konsystencję niż typowy, wodnisty tonik.
3. Essence - Esencja - produkt nawilżający, ale o bardzo lekkiej, wodnistej konsystencji, czasem tak samo wodnistej jak tonik. Wchłania się całkowicie. W niektórych seriach jest substytutem toniku.
4. Serum - w Europie serum jest jak skoncentrowany krem (przynajmniej te, których miałam okazję używać tak mi się kojarzą, jak bardziej wypasione kremy), natomiast w Azji serum jest lekkie i nietłuste, całkowicie wchłaniające się w skórę. W niektórych seriach serum jest używane zamiast esencji.
5. Emulsion - Emulsja - kolejny lekki nawilżacz. Z reguły ma postać mleczka lub żelu, czasami zaleca się nakładanie nawet kilku warstw emulsji. W niektórych seriach zaleca się jej użycie bezpośrednio po toniku (zwłaszcza jeśli dana seria nie zawiera esencji), w zależności od serii zalecana jest do stosowania przed lub po serum.
6. Krem/żelowy krem - Jeśli seria zawiera i żel i krem możemy je również warstwować (najpierw żel, potem krem) lub stosować zamiennie w zależności od potrzeb naszej skóry. Oba produkty mają za zadanie pozostawić ochronną warstewkę na skórze, aby zapobiec utracie nawilżenia; niestety azjatyckie kremy raczej nie zawierają SPF, filtry stosowane są osobno.
7. Filtr - ochrona przed promieniowaniem jest bardzo ważna - przeczytaj dlaczego.
8. Krem BB/Krem CC/Podkład - krem BB to równocześnie ostatni krok pielęgnacyjny i pierwszy krok makijażu; w azjatyckim wydaniu praktycznie zawsze produkt pełniący rolę podkładu zawiera filtr SPF; krem BB zawiera składniki pielęgnacyjne i oferuje średnie krycie, krem CC ma więcej składników pielęgnacyjnych, ale mniej kryje, jest bardziej jak krem tonujący.
Ślimaczkowa seria Mizon: krem All in One -> ampułka -> krem pod oczy -> żel -> krem BB -> mgiełka
Inne produkty i "kroki" z którymi możemy się spotkać:
- krem pod oczy - w niektórych seriach zalecany po esencji i przed emulsją, w niektórych przed kremem, inne nie precyzują kolejności.
- lotion - kolejny lekki, w pełni wchłaniający się produkt nawilżający, w niektórych liniach jest wodnisty i pełni rolę esencji (np. Hada Labo Lotion), w innych jest używany po esencji lub serum.
- mask sheet - kawałek materiału wycięty w kształt twarzy i nasączony produktem pielęgnacyjnym - używamy go jak maseczki, nakładamy na określony okres czasu. W zależności od serii zalecane jest używanie maski przed lub po toniku, lub kiedy tylko mamy ochotę. Występują też mini-maski, np. w kształcie "wąsów" do nakładania na bruzdy nosowo-wargowe.
- patch - czyli niewielkie żelowe "łatki" lub "naklejki" do punktowego nakładania - najpopularniejsze łatki na trądzik lub cienie/worki pod oczami.
- ampułka - z reguły pojawia się w seriach jako zamiennik dla serum.
- primer/baza - może być użyta jaki pierwszy krok makijażu, lub jako zamiennik kremu z filtrem jeśli posiada SPF.
- puder prasowany/sypki - matujemy cerę i/lub zapewniamy dodatkową ochronę cerze, jeśli puder wyposażony jest w SPF.
- mgiełka do twarzy - ogólnie są dwa rodzaje mgiełek: nawilżająca, która może być używana jako esencja lub w ciągu dnia, kiedy czujemy że nasza skóra potrzebuje nawilżenia/odświeżenia (można stosować na makijaż); oraz mgiełka utrwalająca makijaż.
Ślimaczkowa seria Secret Key: mydełko/pianka -> maska -> tonik -> esencja -> krem pod oczy -> emulsja -> krem/żel -> krem BB
Jak widać nie ma "jedynej słusznej" kolejności używania danych produktów - z reguły kolejność zależna jest od linii, a jeśli używamy pojedynczych produktów z różnych serii można samemu pokombinować :) mnie zdarzyło się używać kilku produktów z jednej serii tylko kiedy testowałam mini-zestaw Skin Food, zazwyczaj mieszam i dopieram produkty z różnych serii, ponieważ ukierunkowuję moją pielęgnację inaczej na dzień (kontrola porów i wydzielania sebum) i na noc (nawilżanie, regeneracje, pielęgnacja przeciwzmarszczkowa). Mam nadzieję znaleźć pewnego dnia idealną kombinację :)
A Wy próbowałyście już nakładania warstwowego? Jeśli tak, to jakimi produktami?
środa, 30 kwietnia 2014
Mizon All in One Snail Repair Cream & Snail Repair Intensive Ampoule
Śluz ślimaka jest znany ze swoich właściwości regenerujących. Legenda głosi, że ludzie pracujący na fermach ślimaczych (czy jakkolwiek nazywają się miejsca, gdzie hoduje się ślimaki :D) zauważyli, że zadrapania i ranki na ich dłoniach goją się znacznie szybciej - i tak oto powstał Chocapic, czy raczej w ten sposób ktoś wpadł na pomysł aby zacząć używać śluzu ślimaka w kosmetykach. Recenzowałam już swój pierwszy ślimaczy produkt - Mizon Snail Recovery Gel Cream, teraz nastał czas na inne produkty z tej serii :)
Mizon All in One Snail Repair Cream
Opis produktu: Prawdziwy śluz ze ślimaka zadba o wszystkie problemy skóry swoją formułą "wszystko w jednym" już podczas pierwszego kroku w pielęgnacji. Regeneruje zmęczoną i starzejącą się skórę, pozostawiając ją odświeżoną. Jest również składnikiem chroniącym skórę.
Produkt zamknięty jest w brązowym szklanym słoiczku o pojemności 75ml.
Z całej ślimaczej serii krem All in One ma najwyższą zawartość śluzu ślimaka - 92%.
Krem jest praktycznie bezzapachowy i ma charakterystyczną, trochę żelową konsystencję. Nie jest lepki, ale się ciągnie:
Jako produkt przeznaczony do stosowania na początku pielęgnacji, jest bardzo lekki - wchłania się w skórę szybko i całkowicie. Po użyciu skóra jest nawilżona, gładka i matowa. Dla tłustej skóry może być używany samodzielnie jako krem na dzień, zwłaszcza pod jakiś nawilżający krem BB. Jeśli jednak nasza skóra jest spragniona, sam All in One zdecydowanie nie wystarczy. Kremik jest dość wydajny - słoiczek wystarczył mi na ok. trzy miesiące codziennego użycia.
Krem All in One jest świetnym partnerem ślimaczego żelu Mizona. Żel dodaje skórze nawilżenia i zamyka je w skórze. Na mojej tłustej cerze ten duet sprawdził się nieźle, muszę jednak uważać z ilością żelu - zbyt dużo obciąża cerę. Nałożone z umiarem kremiki sprawują się dobrze - cera nie przetłuszcza się bardziej niż zwykle. Duet wspomógł moją walkę z trądzikiem - pomógł wypryskom goić się szybciej. Jedyny minus tego duetu, to mocne świecenie się skóry.
Cena: od 10 funtów (ok. 50zł) ne e-Bay.
Plusy:
+ bardzo lekki
+ wchłania się szybko i całkowicie
+ matowy
+ wydajny
+ skóra jest gładka i przyjemna w dotyku
Minusy:
- samodzielnie używany może nie być dostatecznie nawilżający (ale ogólnie jest to produkt stworzony do używania w serii, więc to nie jest "prawdziwy" minus)
- Snail Recovery Gel w duecie z tym kremem świeci się na twarzy znacznie bardziej, niż używany samodzielnie
Skład: Snail secretion filtrate, cetearyl olivate, sorbitan olivate, cetearyl alcohol, stearic acid, glyceryl stearate, hydrogenate vegetable oil, dimethicone, triethanolamine, carbomer, butylene glycol, PEG/ppg-17/6 copolymer, polyacrylate-13, polyisobutene, polysorbate 20, sodium polyacrylate, caprylyl glyocol, ethylhexyglycerin, tropolone, adenosine, sodium hyaluronate, portulaca oleracea extract, betula platyphylla japonica juice, amica Montana flower extract, Artemisia absinthium extract, achillea milefolium extract, gentian lutea root extract, alcohol, camellia sinensis leaf extract, centella asiatica extract, copper tripeptide-1, human oligopeptide-1, propylene glycol, rubus idaeus (raspberry) fruit xtract, beta-glucan, palmitoyl pentapeptide-4, disodium edta
Analiza składu [TUTAJ]
Mizon Snail Repair Intensive Ampoule
Opis produktu: Wysoka zawartość filtratu ze śluzu ślimaka oraz EGF* wspomaga regenerację skóry i poprawia jej elastyczność równocześnie nawilżając.
*Epidermal Growth Factor - składnik przeciw starzeniu się skóry, który wspomaga odnowę komórek i gojenie się ran, stymuluje komórki do produkcji kolagenu.
Pełnowymiarowy produkt to szklana buteleczka o pojemności 30ml z pipetką. Ja kupiłam zestaw 10 próbek. Jedna próbka wystarcza na dwie aplikacje.
Ampułka ma konsystencję bardzo rzadkiego żelu. Jest przezroczysta i bezzapachowa. Jest drugim w kolejności produktem w serii pod względem zawartości śluzu ślimaka - 80%. Jest dość... śliska. Zdecydowanie najbardziej ślimacza z serii xD wchłania się dość dobrze i pozostawia skórę trochę lepką, ale to uczucie znika kiedy nałożymy na nią inny produkt.
Próbowałam używać ampułki we wszystkich możliwych kombinacjach, tak więc:
- nałożona na krem All in One - buzia trochę się swieci, ale jest dobrze nawilżona bez obciążenia, trochę lepka ale w przyjemny sposób; ampułka rozprowadza się łatwiej na kremie All in One, niż na gołej skórze
- z żelem Snail Repair nałożonym na ampułkę - żel redukuje lepkość ampułki, skóra jest dobrze nawilżona; buzia mocno się świeci, ale nie jest tłusta; cera jest gładka, nawilżona i elastyczna; lepiej uważać z doborem kremu BB - zbyt ciężki może obciąży skórę
- krem All in One -> ampułka -> żel Snail Repair - skóra bardzo dobrze nawilżona, buzia mocno się świeci; dla tłustej cery może być za ciężko na dzień, dobrze natomiast sprawdza się na noc - skóra jest gładka i elastyczna rano.
Używana samodzielnie ampułka przyjemnie nawilża skórę i jest bardzo lekka - możemy stosować ją pod dowolny krem. Daje radę również pod sam krem BB - chociaż ta opcja nie sprawdzi się przy spragnionej skórze.
Cena: od 8 funtów (ok. 40zł) na e-Bay.
Plusy:
+ nawilża
+ lekka
+ może być stosowana pod dowolny krem
Minusy:
- pozostawia skórę trochę lepką (uczucie jednak znika, kiedy nałożymy na ampułkę inny produkt)
- podczas użycia całej serii buzia bardzo się świeci
Skład: Snail secretion filtrate, sodium, hyaluronate, butylene glycol, glycerin, alcohol, panthenol, glycereth-26, carbomer, triethanolamine, trehalose, copper tripeptide-1, human oligopeptide-1, palmitoyl pentaopeptide-4, cornus officinalis fruit extract, nelumbo nucifera flower extract, caprylyl glycol, ethylhexylglycerin, tropolone, sodium polyacrylate, adenosine, coptis japonica extract, disodium edta
Analiza składu [TUTAJ]
Podsumowując myślę, że ślimakowa seria Mizona jest warta uwagi. Produkty można z powodzeniem testować osobno, ponieważ każdy z nich ma zachęcające właściwości, warto również wypróbować je razem żeby poczuć tą "ślimaczą moc" xD Próbki kremu All in One i ampułki można kupić w zestawach po 10 sztuk na e-Bay (ok. 3 funty - 15zł), natomiast żel Snail Recovery jest na tyle tani, że można zaryzykować pełnowymiarówkę (od 3 funtów, ok. 15zł).
![]() |
| Cała ślimaczkowa seria Mizona. |
Mizon All in One Snail Repair Cream
Opis produktu: Prawdziwy śluz ze ślimaka zadba o wszystkie problemy skóry swoją formułą "wszystko w jednym" już podczas pierwszego kroku w pielęgnacji. Regeneruje zmęczoną i starzejącą się skórę, pozostawiając ją odświeżoną. Jest również składnikiem chroniącym skórę.
Produkt zamknięty jest w brązowym szklanym słoiczku o pojemności 75ml.
Z całej ślimaczej serii krem All in One ma najwyższą zawartość śluzu ślimaka - 92%.
Krem jest praktycznie bezzapachowy i ma charakterystyczną, trochę żelową konsystencję. Nie jest lepki, ale się ciągnie:
Jako produkt przeznaczony do stosowania na początku pielęgnacji, jest bardzo lekki - wchłania się w skórę szybko i całkowicie. Po użyciu skóra jest nawilżona, gładka i matowa. Dla tłustej skóry może być używany samodzielnie jako krem na dzień, zwłaszcza pod jakiś nawilżający krem BB. Jeśli jednak nasza skóra jest spragniona, sam All in One zdecydowanie nie wystarczy. Kremik jest dość wydajny - słoiczek wystarczył mi na ok. trzy miesiące codziennego użycia.
Krem All in One jest świetnym partnerem ślimaczego żelu Mizona. Żel dodaje skórze nawilżenia i zamyka je w skórze. Na mojej tłustej cerze ten duet sprawdził się nieźle, muszę jednak uważać z ilością żelu - zbyt dużo obciąża cerę. Nałożone z umiarem kremiki sprawują się dobrze - cera nie przetłuszcza się bardziej niż zwykle. Duet wspomógł moją walkę z trądzikiem - pomógł wypryskom goić się szybciej. Jedyny minus tego duetu, to mocne świecenie się skóry.
Cena: od 10 funtów (ok. 50zł) ne e-Bay.
Plusy:
+ bardzo lekki
+ wchłania się szybko i całkowicie
+ matowy
+ wydajny
+ skóra jest gładka i przyjemna w dotyku
Minusy:
- samodzielnie używany może nie być dostatecznie nawilżający (ale ogólnie jest to produkt stworzony do używania w serii, więc to nie jest "prawdziwy" minus)
- Snail Recovery Gel w duecie z tym kremem świeci się na twarzy znacznie bardziej, niż używany samodzielnie
Skład: Snail secretion filtrate, cetearyl olivate, sorbitan olivate, cetearyl alcohol, stearic acid, glyceryl stearate, hydrogenate vegetable oil, dimethicone, triethanolamine, carbomer, butylene glycol, PEG/ppg-17/6 copolymer, polyacrylate-13, polyisobutene, polysorbate 20, sodium polyacrylate, caprylyl glyocol, ethylhexyglycerin, tropolone, adenosine, sodium hyaluronate, portulaca oleracea extract, betula platyphylla japonica juice, amica Montana flower extract, Artemisia absinthium extract, achillea milefolium extract, gentian lutea root extract, alcohol, camellia sinensis leaf extract, centella asiatica extract, copper tripeptide-1, human oligopeptide-1, propylene glycol, rubus idaeus (raspberry) fruit xtract, beta-glucan, palmitoyl pentapeptide-4, disodium edta
Analiza składu [TUTAJ]
Mizon Snail Repair Intensive Ampoule
Opis produktu: Wysoka zawartość filtratu ze śluzu ślimaka oraz EGF* wspomaga regenerację skóry i poprawia jej elastyczność równocześnie nawilżając.
*Epidermal Growth Factor - składnik przeciw starzeniu się skóry, który wspomaga odnowę komórek i gojenie się ran, stymuluje komórki do produkcji kolagenu.
Pełnowymiarowy produkt to szklana buteleczka o pojemności 30ml z pipetką. Ja kupiłam zestaw 10 próbek. Jedna próbka wystarcza na dwie aplikacje.
Ampułka ma konsystencję bardzo rzadkiego żelu. Jest przezroczysta i bezzapachowa. Jest drugim w kolejności produktem w serii pod względem zawartości śluzu ślimaka - 80%. Jest dość... śliska. Zdecydowanie najbardziej ślimacza z serii xD wchłania się dość dobrze i pozostawia skórę trochę lepką, ale to uczucie znika kiedy nałożymy na nią inny produkt.
Próbowałam używać ampułki we wszystkich możliwych kombinacjach, tak więc:
- nałożona na krem All in One - buzia trochę się swieci, ale jest dobrze nawilżona bez obciążenia, trochę lepka ale w przyjemny sposób; ampułka rozprowadza się łatwiej na kremie All in One, niż na gołej skórze
- z żelem Snail Repair nałożonym na ampułkę - żel redukuje lepkość ampułki, skóra jest dobrze nawilżona; buzia mocno się świeci, ale nie jest tłusta; cera jest gładka, nawilżona i elastyczna; lepiej uważać z doborem kremu BB - zbyt ciężki może obciąży skórę
- krem All in One -> ampułka -> żel Snail Repair - skóra bardzo dobrze nawilżona, buzia mocno się świeci; dla tłustej cery może być za ciężko na dzień, dobrze natomiast sprawdza się na noc - skóra jest gładka i elastyczna rano.
Używana samodzielnie ampułka przyjemnie nawilża skórę i jest bardzo lekka - możemy stosować ją pod dowolny krem. Daje radę również pod sam krem BB - chociaż ta opcja nie sprawdzi się przy spragnionej skórze.
Cena: od 8 funtów (ok. 40zł) na e-Bay.
Plusy:
+ nawilża
+ lekka
+ może być stosowana pod dowolny krem
Minusy:
- pozostawia skórę trochę lepką (uczucie jednak znika, kiedy nałożymy na ampułkę inny produkt)
- podczas użycia całej serii buzia bardzo się świeci
Skład: Snail secretion filtrate, sodium, hyaluronate, butylene glycol, glycerin, alcohol, panthenol, glycereth-26, carbomer, triethanolamine, trehalose, copper tripeptide-1, human oligopeptide-1, palmitoyl pentaopeptide-4, cornus officinalis fruit extract, nelumbo nucifera flower extract, caprylyl glycol, ethylhexylglycerin, tropolone, sodium polyacrylate, adenosine, coptis japonica extract, disodium edta
Analiza składu [TUTAJ]
Podsumowując myślę, że ślimakowa seria Mizona jest warta uwagi. Produkty można z powodzeniem testować osobno, ponieważ każdy z nich ma zachęcające właściwości, warto również wypróbować je razem żeby poczuć tą "ślimaczą moc" xD Próbki kremu All in One i ampułki można kupić w zestawach po 10 sztuk na e-Bay (ok. 3 funty - 15zł), natomiast żel Snail Recovery jest na tyle tani, że można zaryzykować pełnowymiarówkę (od 3 funtów, ok. 15zł).
sobota, 19 kwietnia 2014
Krem pod oczy w sztyfcie - Etude House Vanilla Moist & Mint Cooling Eye's Cream
Etude House jest znane z uroczych opakowań. Gra słowna w nazwie produktu (wymawiane głośno "Eye's cream" brzmi jak "Ice cream" - lody) i urocze nawiązujące do lodów opakowanie sprawiły, że nie mogłam oprzeć się tym produktom - i oto są :)
Vanilla Moist Eye's Cream
Opis produktu: Krem pod oczy w sztyfcie o nawilżającej, rozjaśniającej i przeciwzmarszczkowej formule, nadający skórze wokół oczy młodzieńczy wygląd. Zawiera przeciwzmarszczkową adenozynę, nawilżający kwas hialuronowy i odżywczy enzym z dyni.
Krem w sztyfcie jest niezwykle poręczny. Sunie po skórze gładko, nie ciągnie delikatnej skóry wokół oczu. Sztyft wygląda na biały, na skórze jest jednak przezroczysty i pozostawia skórę świecącą za nim się wchłonie. Nakładam go dość obficie, więc trochę mu zajmuje wchłonięcie się - nie przeszkadza mi to jednak, ponieważ zwykle nakładam makijaż jakiś czas po pielęgnacji (pomiędzy wcieraniem w twarz różnych rzeczy mam przerwę na kawę xD). Ogólnie mówiąc kremik jest bardzo lekki i nawilża dostatecznie na potrzeby "zwyczajnego", codziennego użytku, jednak kiedy moja skóra wokół oczu jest wyjątkowo wysuszona (mam alergię, która objawia się m.in. podrażnieniem i wysuszeniem okolic oczu) muszę wracać do łososiowego kremu pod oczy od Skin Food. Produkt ma przyjemny zapach, jednak raczej cytrusowy niż waniliowy. Jeśli chodzi o działanie - moja skóra wokół oczu jest w dobrej kondycji i wydaje mi się, że jest nieco jaśniejsza, ale ręki sobie obciąć nie dam... Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe, niestety nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ moje zmarszczki pod oczami są raczej moją "urodą" niż efektem starzenia - zauważyłam je jakiś czas temu i przeraziłam się, po czym przejrzałam stare zdjęcia i okazuje się, że były już tam kiedy miałam 16 lat, więc...
Jeśli chodzi o wydajność - używam produktu od trzech miesięcy i właśnie docieram do końca.
Cena: £5-6 (ok. 25-30zł) na e-Bay.
Plusy:
+ Poręczna forma sztyftu
+ gładko sunie po skórze
+ nawilża
+ ładnie pachnie
+ dość tani
+ urocze opakowanie ^^
Minusy:
- może nie być dostatecznie nawilżający dla suchej skóry
- świeci się po aplikacji
Co ciekawe w produkcie nazwanym "waniliowym nawilżeniem" nie ma wanilii - są za to olejki cytrusowe, co tłumaczy cytrusowy zapach.
Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Propanediol, BIS-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Sodium Stearate, PEG-40 Stearate, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Phenyl Trimethicone, Polysorbate 60, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Lactobacillus/Pumpkin ferment extract, Tetrasodium EDTA, Dipeptide-2, HesperidinMethyl Chalcone, Chlorhexidine Digluconate, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Steareth-20, Chrysin, N-Hydroxysuccinimide, Palmitoyl Oligopeptide, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Aurantifoila (Lime) Oil, Pinus Sylvestris Leaf Oil, Eucalyptus globulus leaf oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Adenosine, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, CI 19140] Analiza składu [HERE]
Mint Cooling Eye's Cream
Opis produktu: Schładza okolice oczu. Zawiera enzymy z dyni i haloxyl*, które odświeżają i odżywiają skórę wokół oczy. Zapobiega starzeniu się skóry chroniąc ją przed promieniowaniem filtrem SPF30 PA++.
*Haloxyl - substancje składająca się z kilku składników, używana w produktach pod oczy, zmniejsza cienie pod oczami i nawilża.
Sztyft ma niebieski kolor i przyjemny świeży zapach, jednak nie czuję w nim mięty. Jest twardszy i bardziej suchy od waniliowego sztyftu, przez co nie sunie po skórze tak gładko, ale za to pozostawia skórę suchą i matową - nie musimy czekać na wchłonięcie, możemy od razu nakładać makijaż. Zauważyłam, że z jakiegoś powodu nie idzie w parze z primerem - primer roluje się na tym kremie (albo krem roluje się pod primerem). Jednak sam krem BB lub łososiowy korektor pod oczy Skin Food są ok.
Sztyft odświeża okolice oczu, chociaż nie nazwałabym tego efektu chłodzącym. Natychmiast po użyciu sztyftu okolica oczu jest wybielona - jest to sprawka dwutlenku tytanu (Titanium Dioxide), fizycznego filtra SPF. Produkt nawilża, chociaż nie tak bardzo jak jego waniliowy brat - do suchej skóry zdecydowanie się nie nadaje. Jest za to bardziej wydajny od wanilii - podczas gdy wanilię prawie już zużyłam, tego wciąż mam 1/3.
Cena: £5-6 (ok. 25-30zł) na e-Bay.
Plusy:
+ poręczne forma sztyftu
+ odświeża okolice oczu
+ dość suchy - nie musimy czekać aż się wchłonie
+ zawiera filtr SPF
+ dość tani
+ urocze opakowanie ^^
Minusy:
- nie nawilża zbyt dobrze
- nie sunie tak gładko po skórze jak sztyft waniliowy
- nie idzie w parze z primerem - roluje się
Podobnie jak w przypadku waniliowego sztyftu, nazwa nie ma nic wspólnego ze składem - produkt nie zawiera nic miętowego.
Ingredients: Water, Butylene Glycol, Sodium Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Dimethicone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Polysorbate 60, Glyceryl Stearate, Silica, Cetyl Ethylhexanoate, Bis-Ethyl-Hexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Alumina, Mangifera Indica (Mango Seed) Butter, PEG-100 Stearate, Sorbitan Sesquioleate, Sodium Polyacryate, Magnesium Aluminum Silicate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Lactobacillus/Pumpkin Ferment Extract, Tetrasodium EDTA, Dipeptide-2, Hesperidin Methyl Chalcone, Chlorhexidine Digluconate, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Steareth-20, Chrysin, N-hydroxysuccinimide, Palmitoyl Oligopeptide, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Dissodium EDTA, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Fragnance, CI 42090. Ingredtiens analyzis [HERE]
Zielone składniki to Haloxyl.
Waniliowy sztyft sprawdził się lepiej na noc, podczas gdy Miętowy ze względu na zawartość filtra jest dobry na dzień.
Vanilla Moist Eye's Cream
Opis produktu: Krem pod oczy w sztyfcie o nawilżającej, rozjaśniającej i przeciwzmarszczkowej formule, nadający skórze wokół oczy młodzieńczy wygląd. Zawiera przeciwzmarszczkową adenozynę, nawilżający kwas hialuronowy i odżywczy enzym z dyni.
Krem w sztyfcie jest niezwykle poręczny. Sunie po skórze gładko, nie ciągnie delikatnej skóry wokół oczu. Sztyft wygląda na biały, na skórze jest jednak przezroczysty i pozostawia skórę świecącą za nim się wchłonie. Nakładam go dość obficie, więc trochę mu zajmuje wchłonięcie się - nie przeszkadza mi to jednak, ponieważ zwykle nakładam makijaż jakiś czas po pielęgnacji (pomiędzy wcieraniem w twarz różnych rzeczy mam przerwę na kawę xD). Ogólnie mówiąc kremik jest bardzo lekki i nawilża dostatecznie na potrzeby "zwyczajnego", codziennego użytku, jednak kiedy moja skóra wokół oczu jest wyjątkowo wysuszona (mam alergię, która objawia się m.in. podrażnieniem i wysuszeniem okolic oczu) muszę wracać do łososiowego kremu pod oczy od Skin Food. Produkt ma przyjemny zapach, jednak raczej cytrusowy niż waniliowy. Jeśli chodzi o działanie - moja skóra wokół oczu jest w dobrej kondycji i wydaje mi się, że jest nieco jaśniejsza, ale ręki sobie obciąć nie dam... Jeśli chodzi o działanie przeciwzmarszczkowe, niestety nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ moje zmarszczki pod oczami są raczej moją "urodą" niż efektem starzenia - zauważyłam je jakiś czas temu i przeraziłam się, po czym przejrzałam stare zdjęcia i okazuje się, że były już tam kiedy miałam 16 lat, więc...
Jeśli chodzi o wydajność - używam produktu od trzech miesięcy i właśnie docieram do końca.
Cena: £5-6 (ok. 25-30zł) na e-Bay.
Plusy:
+ Poręczna forma sztyftu
+ gładko sunie po skórze
+ nawilża
+ ładnie pachnie
+ dość tani
+ urocze opakowanie ^^
Minusy:
- może nie być dostatecznie nawilżający dla suchej skóry
- świeci się po aplikacji
Co ciekawe w produkcie nazwanym "waniliowym nawilżeniem" nie ma wanilii - są za to olejki cytrusowe, co tłumaczy cytrusowy zapach.
Skład: Water, Butylene Glycol, Glycerin, Propanediol, BIS-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Sodium Stearate, PEG-40 Stearate, Niacinamide, Sodium Hyaluronate, Phenyl Trimethicone, Polysorbate 60, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Lactobacillus/Pumpkin ferment extract, Tetrasodium EDTA, Dipeptide-2, HesperidinMethyl Chalcone, Chlorhexidine Digluconate, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Steareth-20, Chrysin, N-Hydroxysuccinimide, Palmitoyl Oligopeptide, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Oil, Citrus Aurantifoila (Lime) Oil, Pinus Sylvestris Leaf Oil, Eucalyptus globulus leaf oil, Citrus Medica Limonum (Lemon) Peel Oil, Adenosine, Disodium EDTA, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, 1,2-Hexanediol, CI 19140] Analiza składu [HERE]
Mint Cooling Eye's Cream
Opis produktu: Schładza okolice oczu. Zawiera enzymy z dyni i haloxyl*, które odświeżają i odżywiają skórę wokół oczy. Zapobiega starzeniu się skóry chroniąc ją przed promieniowaniem filtrem SPF30 PA++.
*Haloxyl - substancje składająca się z kilku składników, używana w produktach pod oczy, zmniejsza cienie pod oczami i nawilża.
Sztyft ma niebieski kolor i przyjemny świeży zapach, jednak nie czuję w nim mięty. Jest twardszy i bardziej suchy od waniliowego sztyftu, przez co nie sunie po skórze tak gładko, ale za to pozostawia skórę suchą i matową - nie musimy czekać na wchłonięcie, możemy od razu nakładać makijaż. Zauważyłam, że z jakiegoś powodu nie idzie w parze z primerem - primer roluje się na tym kremie (albo krem roluje się pod primerem). Jednak sam krem BB lub łososiowy korektor pod oczy Skin Food są ok.
Sztyft odświeża okolice oczu, chociaż nie nazwałabym tego efektu chłodzącym. Natychmiast po użyciu sztyftu okolica oczu jest wybielona - jest to sprawka dwutlenku tytanu (Titanium Dioxide), fizycznego filtra SPF. Produkt nawilża, chociaż nie tak bardzo jak jego waniliowy brat - do suchej skóry zdecydowanie się nie nadaje. Jest za to bardziej wydajny od wanilii - podczas gdy wanilię prawie już zużyłam, tego wciąż mam 1/3.
Cena: £5-6 (ok. 25-30zł) na e-Bay.
Plusy:
+ poręczne forma sztyftu
+ odświeża okolice oczu
+ dość suchy - nie musimy czekać aż się wchłonie
+ zawiera filtr SPF
+ dość tani
+ urocze opakowanie ^^
Minusy:
- nie nawilża zbyt dobrze
- nie sunie tak gładko po skórze jak sztyft waniliowy
- nie idzie w parze z primerem - roluje się
Podobnie jak w przypadku waniliowego sztyftu, nazwa nie ma nic wspólnego ze składem - produkt nie zawiera nic miętowego.
Ingredients: Water, Butylene Glycol, Sodium Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Caprylic/Capric Triglyceride, Titanium Dioxide, Glycerin, Ethylhexyl Salicylate, Dimethicone, Methyl Methacrylate Crosspolymer, Polysorbate 60, Glyceryl Stearate, Silica, Cetyl Ethylhexanoate, Bis-Ethyl-Hexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine, Alumina, Mangifera Indica (Mango Seed) Butter, PEG-100 Stearate, Sorbitan Sesquioleate, Sodium Polyacryate, Magnesium Aluminum Silicate, Hydrolyzed Hyaluronic Acid, Lactobacillus/Pumpkin Ferment Extract, Tetrasodium EDTA, Dipeptide-2, Hesperidin Methyl Chalcone, Chlorhexidine Digluconate, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Steareth-20, Chrysin, N-hydroxysuccinimide, Palmitoyl Oligopeptide, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Dissodium EDTA, Phenoxyethanol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Fragnance, CI 42090. Ingredtiens analyzis [HERE]
Zielone składniki to Haloxyl.
Waniliowy sztyft sprawdził się lepiej na noc, podczas gdy Miętowy ze względu na zawartość filtra jest dobry na dzień.
piątek, 11 kwietnia 2014
Problem z rozszerzonymi porami? Mizon Pore Refine Deep Cleansing Foam & Pore Control Peeling Toner
Wiele osób zmaga się z problemem rozszerzonych porów. Jeśli jesteś jedną z takich osób mam dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą. Zła jest taka, że rozmiar Twoich porów jest cechą danej cery i nie da się ich trwale zmniejszyć. Np. moje czoło jest dość porowate i niezależnie od stosowanych środków pory są tak samo widoczne - taka jest po prostu struktura mojej skóry. Pory na policzkach w pobliżu nosa są jeszcze bardziej widoczne, ALE mogę ich wielkość w pewnym stopniu kontrolować. I to jest właśnie dobra wiadomość: pory są powiększone na skutek zalegającego w nich sebum i martwych komórek = można je zminimalizować poprzez dobre oczyszczanie. A w tym z pomocą przychodzą nam produkty Mizona :)
Opis producenta: Chłodząca miętowa pianka zawierająca glinkę i węgiel, które efektywnie wchłaniają nieczystości, sebum i martwe komórki naskórka, oczyszczając skórę i zabijając bakterie. Roślinne ekstrakty czynią skórę gładką i nawilżoną.
Pianka ma świeży i miętowy zapach, podjeżdża trochę pastą do zębów :P Ma gęstą i kremową konsystencję, działa na zasadzie kremu do golenia - odrobinka produktu na mokrej skórze zmienia się w obfitą, gęstą pianę. Jak widać na zdjęciach poniżej, pianka zawiera czarne cząsteczki (przypuszczam, że coś związanego z węglem?), ale są na skórze lewo wyczuwalne, także nie jest to produkt złuszczający. Pozostawia skórę odświeżoną i "skrzypiąco" czystą. Jeśli chodzi o efekt chłodzenia - troszkę jakby szczypie skórę, ale nie w bolesny czy drażniący sposób, tylko w taki chłodzący i orzeźwiający.
Cena: 5-6 funtów na e-Bay (ok. 30-35zł).
Plusy:
+ bardzo wydajna
+ dobrze oczyszcza
+ odświeża i orzeźwia skórę
+ przyjemny zapach
+ dobrze się pieni
+ tania
Minusy:
- może być trochę wysuszać/podrażniać delikatną cerę
Używałam tego produktu zanim zaczęłam moją przygodę z podwójnym oczyszczaniem olejem. Pianka jest dobra do zmywania makijażu, łącznie z tuszem do rzęs, ale należy uważać ze stosowaniem w okolicach oczu ponieważ szczypie jeśli dostanie się do oka. Nie planuję ponownego zakupu, ponieważ odkąd używam oleju potrzebuję delikatniejszej pianki (to olej odwala "brudną robotę"), dopisuję ją jednak do listy udanych kosmetyków. Jeśli nie stosujesz podwójnego oczyszczania i chcesz tylko jednego produktu oczyszczającego, to serdecznie polecam tą piankę. Jeśli chodzi o zmniejszanie porów, to owszem, zmniejsza je troszkę, jednak efekt jest znacznie lepszy kiedy pianka jest używana razem z tonikiem.
Zawiera kwas laurynowy i wodorotlenek potasu, które wg CosDNA mogą działać podrażniająco/wzmagać trądzik, moja skóra na szczęście się przejęła ;)
Skład: Aqua, myristic acid, kaolin acid, lauric acid, stearic acid, potassium hydroxide, cocamidopropyl betaine, hydroxyethylcellulose, charcoal powder, sodium hyaluronate, beta glucan, vaccinum myrtillus fruit/leaf extract, saccharium officinarum (sugar cane) extract, acer saccharum (sugar maple) extract, citrus aurantium dulcis (orange) fruit extract, citrus medica limonium (lemon) fruit extract, amica Montana flower extract, Artemisia absinthium extract, achillea millefolium extract, gentian lutea root extract, carica papaya (papaya) fruit extract, gypsophila paniculata root extract, hedera helix (ivy) extract, hydrolyzed extension, collagen, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone, fragrance
Analiza składu [TUTAJ]
Opis producenta: Specjalne formuła usuwa wszelkie pozostałości makijażu i koi skórę po oczyszczaniu, reguluje poziom pH. Utrzymuje skórę świeżą i wolną od sebum przez cały dzień.
W pierwszej kolejności muszę powiedzieć, że absolutnie UWIELBIAM wygląd buteleczki. Nie widać tego dobrze na zdjęciu, ale szkło jest gradientowe - ciemna zieleń na dole, jasna u góry, napis "Pore" jest holograficzny. Całość wygląda elegancko i nowocześnie. Jedynym minusem buteleczki jest pojemność - 80ml to dość mało na tonik, zużywa się znacznie szybciej niż pianka.
Tonik ma bardzo wygodny aplikator w formie pompki, którego rureczka sięga do samego dna, także z łatwością możemy zużyć produkt do końca. Na przetarcie całej twarzy wacikiem używam sześć "wyciśnięć" toniku. Produkt ma świeży, cytrusowy zapach z nutą alkoholu, ale ogólnie zapach jest dość delikatny i nienachalny.
Kiedy używałam tylko produktów europejskich/zachodnich, tonik uważałam za produkt oczyszczający i ściągający. Zauważyłam, że azjatyckim tonikom bliżej do produktów pielęgnujących, chociaż niektóre wciąż są oczyszczające (te z alkoholem) a niektóre głównie pielęgnujące i nawilżające. Ten tonik jest bardziej po oczyszczającej i ściągającej stronie, co z resztą wydaje się logiczne biorąc pod uwagę, że ma ściągać pory :)
Tonik przyjemnie odświeża skórę. Używany samodzielnie troszkę zmniejsza pory i delikatnie nawilża (czy może po prostu nie wysusza). Używany z pianką zdecydowanie zwęża moje pory w okolicach nosa (te na czole na nic nie reagują...).
Cena: 8-9 funtów na e-Bay (ok. 40-45zł).
Plusy:
+ eleganckie opakowanie
+ odświeża
+ zwęża pory
Minusy:
- nie zauważyłam obiecywanej kontroli sebum, moja skóra przetłuszczała się jak zwykle
- mała pojemność opakowanie - za tą cenę możemy kupić przynajmniej 100ml toniku lub nawet 210ml np. inny tonik Mizona - 90% Witchazel.
Zawiera alkohol i kwas salicylowy, które mogą niektórych podrażniać. Dla mojej skóry alkohol jest niemal obojętny (przynajmniej w tym produkcie), a z kwasem salicylowym się lubimy.
Skład: Aqua, alcohol, glycerin, sodium lactate, peg-60 hydrogenated castor oil, glycolic acid, salicylic acid , theobroma Cacao (Cocoa) extract, copper tripeptide-1, collagen, chamomilla recutita (matricaria) flower/ leaf extract, carica papaya ( papaya) fruit extract, camellia sinensis leaf extract, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone , fragrance
Analiza składu [TUTAJ]
Podsumowując: oba produkty sprawdzają się w swojej roli i ściągają rozszerzone pory. Zamówiłam piankę przed tonikiem i zauważyłam, że używane w parze działają znacznie lepiej niż samodzielnie. Niestety tak jak napisałam na początku postu, nie jesteśmy w stanie zmniejszyć naszych porów permanentnie, także efekt ściągniętych porów zniknie kiedy przestaniemy używać produktów. Nawet używane w parze nie zapewniają kontroli produkcji sebum, ale szczerze powiedziawszy już zwątpiłam w to, że cokolwiek powstrzyma moje gruczoły łojowe xD Niestety produkty używane jednocześnie mogę być troszkę wysuszające, więc jeśli chcesz je wypróbować zaopatrz się w jakiś dobry nawilżacz.
Mizonowska linia "Pore" zawiera również Pore Refine Silky Smooth Essence oraz Pore Tightening Lotion.
I tu uwaga: wg wielu schematów podanych na wielu stronach kolejność użycia to pianka > tonik > esencja > lotion, ale esencja ma w składzie silikon i filtr przeciwsłoneczny, dlatego doradzałabym użycie jej jako ostatniej. Jeśli nałożymy silikon pierwszy, składniki z lotionu nie będą mogły dotrzeć do naszej skóry.
Mizon Pore Refine Deep Cleansing Foam
Opis producenta: Chłodząca miętowa pianka zawierająca glinkę i węgiel, które efektywnie wchłaniają nieczystości, sebum i martwe komórki naskórka, oczyszczając skórę i zabijając bakterie. Roślinne ekstrakty czynią skórę gładką i nawilżoną.
![]() |
| "Naklejka oryginalności" Mizona. |
Cena: 5-6 funtów na e-Bay (ok. 30-35zł).
Plusy:
+ bardzo wydajna
+ dobrze oczyszcza
+ odświeża i orzeźwia skórę
+ przyjemny zapach
+ dobrze się pieni
+ tania
Minusy:
- może być trochę wysuszać/podrażniać delikatną cerę
Używałam tego produktu zanim zaczęłam moją przygodę z podwójnym oczyszczaniem olejem. Pianka jest dobra do zmywania makijażu, łącznie z tuszem do rzęs, ale należy uważać ze stosowaniem w okolicach oczu ponieważ szczypie jeśli dostanie się do oka. Nie planuję ponownego zakupu, ponieważ odkąd używam oleju potrzebuję delikatniejszej pianki (to olej odwala "brudną robotę"), dopisuję ją jednak do listy udanych kosmetyków. Jeśli nie stosujesz podwójnego oczyszczania i chcesz tylko jednego produktu oczyszczającego, to serdecznie polecam tą piankę. Jeśli chodzi o zmniejszanie porów, to owszem, zmniejsza je troszkę, jednak efekt jest znacznie lepszy kiedy pianka jest używana razem z tonikiem.
Zawiera kwas laurynowy i wodorotlenek potasu, które wg CosDNA mogą działać podrażniająco/wzmagać trądzik, moja skóra na szczęście się przejęła ;)
Skład: Aqua, myristic acid, kaolin acid, lauric acid, stearic acid, potassium hydroxide, cocamidopropyl betaine, hydroxyethylcellulose, charcoal powder, sodium hyaluronate, beta glucan, vaccinum myrtillus fruit/leaf extract, saccharium officinarum (sugar cane) extract, acer saccharum (sugar maple) extract, citrus aurantium dulcis (orange) fruit extract, citrus medica limonium (lemon) fruit extract, amica Montana flower extract, Artemisia absinthium extract, achillea millefolium extract, gentian lutea root extract, carica papaya (papaya) fruit extract, gypsophila paniculata root extract, hedera helix (ivy) extract, hydrolyzed extension, collagen, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone, fragrance
Analiza składu [TUTAJ]
Pore Control Peeling Toner
Opis producenta: Specjalne formuła usuwa wszelkie pozostałości makijażu i koi skórę po oczyszczaniu, reguluje poziom pH. Utrzymuje skórę świeżą i wolną od sebum przez cały dzień.
W pierwszej kolejności muszę powiedzieć, że absolutnie UWIELBIAM wygląd buteleczki. Nie widać tego dobrze na zdjęciu, ale szkło jest gradientowe - ciemna zieleń na dole, jasna u góry, napis "Pore" jest holograficzny. Całość wygląda elegancko i nowocześnie. Jedynym minusem buteleczki jest pojemność - 80ml to dość mało na tonik, zużywa się znacznie szybciej niż pianka.
![]() |
| "Naklejka oryginalności" Mizona. |
Tonik ma bardzo wygodny aplikator w formie pompki, którego rureczka sięga do samego dna, także z łatwością możemy zużyć produkt do końca. Na przetarcie całej twarzy wacikiem używam sześć "wyciśnięć" toniku. Produkt ma świeży, cytrusowy zapach z nutą alkoholu, ale ogólnie zapach jest dość delikatny i nienachalny.
Kiedy używałam tylko produktów europejskich/zachodnich, tonik uważałam za produkt oczyszczający i ściągający. Zauważyłam, że azjatyckim tonikom bliżej do produktów pielęgnujących, chociaż niektóre wciąż są oczyszczające (te z alkoholem) a niektóre głównie pielęgnujące i nawilżające. Ten tonik jest bardziej po oczyszczającej i ściągającej stronie, co z resztą wydaje się logiczne biorąc pod uwagę, że ma ściągać pory :)
Tonik przyjemnie odświeża skórę. Używany samodzielnie troszkę zmniejsza pory i delikatnie nawilża (czy może po prostu nie wysusza). Używany z pianką zdecydowanie zwęża moje pory w okolicach nosa (te na czole na nic nie reagują...).
Cena: 8-9 funtów na e-Bay (ok. 40-45zł).
Plusy:
+ eleganckie opakowanie
+ odświeża
+ zwęża pory
Minusy:
- nie zauważyłam obiecywanej kontroli sebum, moja skóra przetłuszczała się jak zwykle
- mała pojemność opakowanie - za tą cenę możemy kupić przynajmniej 100ml toniku lub nawet 210ml np. inny tonik Mizona - 90% Witchazel.
Zawiera alkohol i kwas salicylowy, które mogą niektórych podrażniać. Dla mojej skóry alkohol jest niemal obojętny (przynajmniej w tym produkcie), a z kwasem salicylowym się lubimy.
Skład: Aqua, alcohol, glycerin, sodium lactate, peg-60 hydrogenated castor oil, glycolic acid, salicylic acid , theobroma Cacao (Cocoa) extract, copper tripeptide-1, collagen, chamomilla recutita (matricaria) flower/ leaf extract, carica papaya ( papaya) fruit extract, camellia sinensis leaf extract, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone , fragrance
Analiza składu [TUTAJ]
Podsumowując: oba produkty sprawdzają się w swojej roli i ściągają rozszerzone pory. Zamówiłam piankę przed tonikiem i zauważyłam, że używane w parze działają znacznie lepiej niż samodzielnie. Niestety tak jak napisałam na początku postu, nie jesteśmy w stanie zmniejszyć naszych porów permanentnie, także efekt ściągniętych porów zniknie kiedy przestaniemy używać produktów. Nawet używane w parze nie zapewniają kontroli produkcji sebum, ale szczerze powiedziawszy już zwątpiłam w to, że cokolwiek powstrzyma moje gruczoły łojowe xD Niestety produkty używane jednocześnie mogę być troszkę wysuszające, więc jeśli chcesz je wypróbować zaopatrz się w jakiś dobry nawilżacz.
![]() |
| Cały ściągający pory zestaw. |
I tu uwaga: wg wielu schematów podanych na wielu stronach kolejność użycia to pianka > tonik > esencja > lotion, ale esencja ma w składzie silikon i filtr przeciwsłoneczny, dlatego doradzałabym użycie jej jako ostatniej. Jeśli nałożymy silikon pierwszy, składniki z lotionu nie będą mogły dotrzeć do naszej skóry.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































