Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oczyszczanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 marca 2015

Pozytywne zaskoczenie - pianki do twarzy z Body Shopu

The Body Shop lubię głównie ze względu na apetyczne zapach ich produktów. Do tej pory kupowałam u nich głównie kosmetyki które ładnie pachną i którymi trudno sobie zaszkodzić, przede wszystkim balsamy do ciała. Do ich kosmetyków do pielęgnacji twarzy podchodziłam z rezerwą i nawet nie miałam zamiaru ich próbować, aż pewnego dnia skończyły mi się wszystkie maseczki z Polski. W UK jest bieda z maseczkami, w aptekach, sklepach i Avonach praktycznie wszystko na glince, ja za glinką nie przepadam, najbardziej lubię maseczki, które można zostawić na skórze do wchłonięcia. No i jedyne miejsce, gdzie udało mi się takie maseczki znaleźć (w normalnych cenach, bo po żadnych bardziej burżujskich firmach nie patrzyłam) to właśnie Body Shop. Kupiłam dwie, a że akurat mieli promocję "3 za 2" (spośród trzech kosmetyków najtańszy mamy gratis), to grzech było nie skorzystać. Stałam w tym sklepie jak ciele zastanawiając się pół godziny co chcę, bo balsamów akurat mam za dużo, chwyciłam więc za piankę do twarzy z witaminą E. Nie miałam wobec pianki żadnych konkretnych wymagań, ot typowa zapchaj dziura, bo moja ostatnia pianka od Mizon okazała się niewypałem, a na dostawę z Korei trzeba czekać około dwóch tygodni i czymś twarz myć w tym czasie. Body Shop jednak pozytywnie mnie zaskoczył.




Vitamin E Gentle Facial Wash



Opis produktu: delikatny produkt do mycia twarzy, który pozostawia skórę czystą, miękką i odświeżoną. Produkty z serii "witamina E" mają za zadanie zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry.
Skład: Aqua, Glycine Soja (Soybean) Oil, Cocamidopropyl Betaine, Coco-Glucoside, Triticum Vulgare Germ Oil/Triticum Vulgare (Wheat) Germ Oil, Sodium Laureth Sulfate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Acrylates/Steareth-20 Methacrylate Copolymer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Sodium Benzoate, Fragrance, Benzyl Benzoat, Hydroxycitronellal, Disodium EDTA, Limonene, Geraniol, Tocopherol, Linalool, Citronellol, Cinnamyl Alcohol, CI 17200/Red 33, CI 14700/Red 4

W składzie znajdziemy olejek z soi, który jest bogaty w witaminy z grupy B, witaminę E i witaminę K oraz kwas Omega-6. Soja ma właściwości antyoksydacyjne i nawilżające. Pianka zawiera również olejek z kiełków pszenicy, kolejne źródło witaminy E i antyoksydantów.





Pianka ma bardzo kremową konsystencję oraz zapach z rodziny zapachów kremów Nivea. Zamknięta jest w miękkiej tubce o pojemności 100ml. Pieni się słabo, ale daje poślizg, dzięki czemu łatwo rozprowadza się na skórze. Pianka jest faktycznie bardzo łagodna, nie szczypie w oczy, nie wysusza ani nie ściąga skóry, co po piance Mizon było istnym zbawieniem. Niestety w porównaniu do koreańskich pieniaczy jest dość mało wydajna, tubka starczyła mi tylko na miesiąc z hakiem.

Jednak nie tylko dzięki swojej łagodności pianka stała się jednym z moich ulubionych produktów kosmetycznych. Przede wszystkim to właśnie tej piance zawdzięczam odkrycie, że nie służą mi produkty o odczynie zasadowym. Na blogu Snow White and Asian Pear przeczytałam negatywną recenzję pianki Mizon, odwołującą się do jej wysokiego, zasadowego pH. Z ciekawości kupiłam za grosze na e-Bay papierki lakmusowe, które dotarły do mnie po zakupie pianki Body Shop. Papierki pokazały, że Mizon faktycznie ma zasadowe pH 8, podczas gdy pianka Body Shop ma pH 6, lekko kwaśne. Natychmiastowym efektem zmiany pianki na kwaśną był brak ściągnięcia i wysuszania skóry, natomiast długotrwały efekt przerósł moje oczekiwania - przez cały miesiąc na mojej twarzy nie pojawił się ani jeden pryszcz, dopiero podczas okresu pojawiła się jakaś niewielka dioda. Dzieje się tak ponieważ zdrowy odczyn naszej skóry jest kwaśny, a używając produktów zasadowych obniżamy pH skóry, osłabiając jej naturalną ochronę przed bakteriami. Dzięki lekko kwaśnej piance moja skóra lepiej radziła sobie z bakteriami powodującymi trądzik. Żałuję, że dopiero teraz odkryłam zbawienne działanie kwaśnych produktów myjących, by może oszczędziłabym sobie wielu pryszczy, a co za tym idzie wielu blizn...

Cena: £8,50 (ok. 45zł)

Plusy:
+ kremowa konsystencja
+ łagodność - nie szczypie w oczy, nie ściąga skóry
+ zdrowe dla skóry lekko kwaśne pH
+ nie wysusza skóry

Minusy:
- mało wydajna, co czyni ją dość drogą
- słabo się pieni

Pomegranate Softening Facial Wash



Opis produktu: Oczyszczająca pianka do twarzy, która pozostawia skórę miękką, jaśniejszą i bardziej jędrną. Zmniejsza widoczność zmarszczek. Seria z granatem ma za zadanie walczyć z pierwszymi objawami starzenia się.
Skład: Aqua, Sodium Cocoyl Isethionate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Sorbitol, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Stearic Acid, Cocamidopropyl Betaine, Acrylates Copolymer, Coconut Acid, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Caprylyl Glycol, Sodium Chloride, Disodium Lauryl Sulfosuccinate, Sodium Isethionate, Zea Mays Starch, Parfum, Bisabolol, Creatine, Butylene Glycol, Hydrogenated Castor Oil, Sodium Hydroxide, p-Anisic Acid, Punica Granatum Extract, Punica Granatum Seed Oil, Disodium EDTA, Hydroxycitronellal, Citronellol, Pyrus Malus Fruit Extract, Limonene, Geraniol, Ursolic Acid, CI 77891

W składzie znajdziemy  olejek z orzechów brazylijskich, który nawilża, a dzięki wysokiej zawartości selenu ma właściwości antyoksydacyjne. Nie mogło oczywiście zabraknąć granatu, tutaj w postaci zarówno ekstraktu z owoców jak i olejku z pestek. Granat jest silnym antyoksydantem, ma właściwości przeciwzapalne i rozjaśniające. Jest również ekstrakt z jabłek, który jest naturalnym konserwantem, a dzięki zawartości witaminy C ma właściwości rozjaśniające. Pianka nie zawiera SLS, zamiast niego użyto łagodniejszego detergentu - Disodium Lauryl Sulfosuccinate.





Pianka zamknięta jest w miękkiej tubce o pojemności 100ml. Ma postać perłowego kremu, chociaż nie jest aż tak kremowa jak ta z witaminą E. Nie widać tego na zdjęciu, ale lepiej się pieni od witaminy E, dzięki czemu jest o wiele bardziej wydajna. Ma lekko owocowy zapach, ale nie taki jakiego można by się spodziewać po Body Shopie - jest to zapach owoców nieco przejrzałych, na szczęście jednak znośny. Produkt jest łagodny, nie szczypie w oczy, nie wysusza i nie ściąga skóry. Podobnie jak pianka z witaminą E ma zdrowe dla skóry, lekko kwaśne pH 6, dzięki czemu nie mam większych problemów z trądzikiem. Ogólnie nie wierzę w jakieś specjalne działanie przeciwzmarszczkowe produktów takich jak pianka do twarzy, bo siedzi ona za krótko na skórze żeby zdziałać coś konkretnego, jednak wydaje mi się, że od kiedy zaczęłam jej używać moja skóra jest bardziej jędrna. Nie wykluczam jednak, że to tylko efekt placebo ;)

Cena: £11 (ok. 55zł) - droższa od swojej witaminowej siostry, jednak dzięki lepszej wydajności ostateczny koszt wychodzi podobny.

Plusy:
+ lepiej się pieni od witaminy E
+ dość wydajna, używam dwa razy dziennie od ponad dwóch miesięcy i mam jeszcze 1/5 tubki
+ łagodna, nie szczypie w oczy, nie ściąga skóry
+ zdrowe dla skóry pH
+ nie wysusza

Minusy:
- dziwny zapach przejrzałych owoców


Podsumowanie
Ogólnie jestem zadowolona z obu tych produktów i z pewnością będę do nich wracać. Bardzo lubiłam moje mocno pieniące się koreańskie pianki, teraz wiedząc jednak że wysokie pH mi szkodzi, nie będę więcej kupować ich w ciemno. Właścicielka bloga Snow White and Asian Pear wraz z innymi blogerkami stworzyła internetowy indeks pH azjatyckich produktów myjących, warto do niego zajrzeć (podziękowania dla Chiao, która go znalazła). Nie każdemu szkodzi wysokie pH, myślę że warto jednak popróbować produktów z różnym odczynem - a nóż okaże się, że wystarczy jedna prosta zmiana aby znacznie poprawić stan naszej skóry.

sobota, 13 grudnia 2014

Aritaum Bamboo Charcoal Peeling Gel

Aritaum to koreańska firma zajmująca się głównie kosmetykami kolorowymi, jednak w maju tego roku wypuściła serię pielęgnacyjną z bambusem i węglem. Produkty wpadły mi w oko i jak tylko mój cytrynowy żel peelingujący Secret Key zaczął sięgać dna, zamówiłam Aritaum.



Opis produktu: Peeligujący żel Aritaum z węglem i babusem usuwa martwe komórki naskórka, odnawiając skórę i utrzymując jej przejrzystość. Kontroluje złuszczanie naskórka i zawiera składniki nawilżające.
Sposób użycia: 1. Umyj i osusz twarz 2. Nałóż odpowiednią ilość żelu i rozmasuj omijając okolice oczu i ust 3. Masuj do momentu kiedy żel zroluje się z martwymi komórkami naskórka i zmyj letnią wodą 4. Producent zaleca używanie raz lub dwa razy w tygodniu, z zastrzeżeniem, że częstotliwość użycia powinna być dostosowana do indywidualnych potrzeb skóry

Dlaczego bambus i węgiel?

  • Wyciąg z bambusa relaksuje oraz nawilża skórę, sprawie że skóra staje się ona gładka i miękka. Bambus zawiera krzemionkę, która adsorbuje sebum oraz wilgoć, dodawana jest m.in. do kosmetyków polecanych dla cery tłustej i mieszanej, z nadprodukcją sebum. Liście bambusa zawierają flawonoidy wykazujące silne działanie antyoksydacyjne. Występująca również w roślinie ramnoza działa na fibroblasty, stymulując je do produkcji kolagenu.
  • Węgiel ma naturalne właściwości detoksykacyjne, wyciąga bakterie, brud, zanieczyszczenia i inne mikro-cząteczki na powierzchnię skóry. Pył węglowy potrafi wchłonąć ilość toksyn tysiąckrotnie większą od swojej masy! Dzięki temu znajduje zastosowanie w wielu oczyszczających produktach pielęgnacyjnych, głównie maseczkach.
Tak się prezentuje obdarty z folii
Produkt mieści się w plastikowej butelce z pompką o pojemności 150ml. Muszę przyznać, że pompka była jednym z głównych powodów dla których wybrałam ten peeling spośród innych - do tej pory używałam peelingów w tubkach, pompka jest o wiele wygodniejsza. Buteleczka była zapakowana w folię, a pompka zabezpieczona blokującym klipsem.

Numer seryjny i data produkcji
Żel ma szarawy kolor i widoczne cząsteczki celulozy. Azjatyckie żele peelingujące dzielą się na dwa typy - gładkie, jak Ginevra Marvel Gel oraz takie z celulozą. Z tego co zauważyłam, te drugie są bardziej popularne, na 4 produkty tego typu jakie przetestowałam, 3 były z celulozą.
Żel ma piękny, świeży zapach.





Jak widać na zdjęciach, po wmasowaniu w suchą skórę, celuloza łączy się z zanieczyszczeniami i martwym naskórkiem i roluje. Po zmyciu "kłaczków", skóra jest oczyszczona i rozjaśniona. Peeling jest efektywny i bardzo delikatny - używam go codziennie. Z powodu trądziku mam bana na klasyczne peelingi z drobinkami ścierającymi - raz idiotycznie pokusiłam się na żel do mycia twarzy z drobinkami, po dwóch tygodniach musiałam go odstawić, bo mnie podrażnił. Celuloza jest o wiele delikatniejsza, śmiało mogę używać codziennie.
Niestety wadą delikatności tego produktu jest to, że jeśli ktoś ma bardzo szorstką skórę i duży problem z suchymi skórkami, ten żel może się nie sprawdzić. W takim przypadku żelem można uzupełnić używanie tradycyjnego peelingu mechanicznego.

A teraz przyszedł czas na mój ulubiony eksperyment :D Wiele osób zarzuca celulozowym żelom to, że nie robią nic ze skórą, tylko rolują się same z siebie. Żeby to sprawdzić wykonuję test z talerzem i gumową rękawiczką:

1. Nakładam trochę żelu na czysty talerzyk



2. Masu masu rękawiczką (żeby żel nie reagował z moją skórą dłoni)


3. Po minucie masowania sprawdzam efekty:




Jak widać nie zrolował się z sam siebie, co pozwala mi wierzyć że jednak robi coś ze skórą (tzn. i tak wiem, że robi, bo widzę efekty, ale na wypadek jakby ktoś nie wierzył celulozie tu ma dowody :P).

Cena: ok. 8 funtów (45zł) na e-Bay.

Plusy:
+ poręczna pompka
+ bardzo wydajny - używam codziennie od dwóch miesięcy i zużyłam ledwo 1/3 butelki
+ łagodny, nie podrażnia
+ skóra po użyciu jest rozjaśniona, pory zmniejszone
+ ładnie pachnie

Minusy:
- nieprzezroczysta butelka, trzeba odkręcać pompkę i zapuszczać żurawia do środka żeby sprawdzić ile zostało
- jeśli szukasz jakiegoś porządnego ścieracza ten żel się nie sprawdzi, jest delikatny

Podsumowanie:
bardzo polubiłam się z tym produktem i z czystym sumieniem go polecam :) Niestety nie wiem czy kupię ponownie, ponieważ a) właśnie zaczęłam serię zabiegów mikrodermabrazji, więc nieco poszedł w odstawkę, bo co za dużo to niezdrowo b) lubię testować, więc następnym razem pewnie skuszę się na coś nowego ;)


Cała seria bambusowo-węglowa zawiera:



Od lewej: maseczkę błotną, żel peelingujący, peeling gommage i piankę myjącą. Myślę, że gommage może być wart uwagi, jest to typ peelingu enzymatycznego, który wspomaga proces odnowy naskórka za pomocą enzymów, a więc nie zawiera żadnych cząsteczek ścierających (celulozy) - taki typ peelingu jest polecany cerom wrażliwym i naczynkowym.

piątek, 12 grudnia 2014

Lepiej unikać: pianka Mizon Snail Repairing Foam Cleanser...

Kocham ślimacze produkty, ale tak jak nie wszystko złoto co się świeci, tak i nie każdy kosmetyk ze ślimakiem mi służy...


Opis produktu: Produkt oczyszczający z filtratem ze śluzu ślimaka, która dzięki gęstej pianie dokładnie myje skórę.

W składzie oprócz osławionego ślimaczego śluzu znajdziemy kilka ekstraktów roślinnych:

  • Korzeń gipsówki wiechowatej (te wiechcie drobnych białych kwiatków, które floryści upychają do bukietów żeby były pełniejsze) - niestety jego dobroczynne działanie pozostaje dla mnie tajemnicą
  • Papaja - źródło witaminy A i papainy. Witamina A działa jako antyoksydant, a papaina przyspiesza złuszczanie martwych komórek naskórka
  • Bluszcz - ma właściwości uśmierzające świąd, przeciwbólowe. Poprawia również krążenie dzięki czemu inne składniki lepiej się wchłaniają.
  • Kwiaty arniki górskiej - ma działanie antybakteryjne i przeciwzapalne, wspomaga procesy gojenia
  • Piołun - ma działanie antybakteryjne i przeciwzapalne, wspomaga gojenie ran i łagodzi podrażnienia skóry
  • Krwawnik pospolity - używany powierzchniowo jako środek przyspieszający gojenie ran, łagodzący podrażnienia, wysypkę, stany zapalne. Zawiera m.in. kwas salicylowy, który ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne oraz flawonoidy, które mają właściwości antyoksydacyjne
  • Gencjana - ma właściwości przeciwzapalne i antybakteryjne
  • Zielona herbata - antyoksydant, chroni skórę przed uszkodzeniami spowodowanymi przez wolne rodniki. Ma również właściwości kojące
Brzmi fajnie, ale nie ma się co ekscytować, ponieważ pianka jest na skórze zbyt krótko żeby ekstrakty mogły porządnie zadziałać :P

Pełen skład: Water, Stearic Acid, Glycerin, Potassium Hydroxide, Butylene Glycol, Sodium Polyacrylate, Myristic acid, Lauric Acid, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Propylene Glycol, Cocoamidopropyl Betaine, PEG-14M, Snail Secretion Filtrate, Polysorbate 20, Polyquaternium-7, Hydroxypropyl methylcellulose, Gypsophila Paniculata Root Extract, Carica papaya, Ivy Extract, Arnica Montana Flower Extract, Artemisia Absinthium Extract, Achillea Millefolium Extract, Gentiana Lutea Root Extract, Ethanol, Camellia Sinensis, Disodium EDTA, Fragrance

Analiza składu [TUTAJ

Jak widać na zdjęciach powyżej tubka jest zabezpieczona folią, nie ma żadnego dodatkowego opakowania. Pod nakrętką dziubek jest zabezpieczony sreberkiem. Do zużycia mamy 60ml produktu.


Produkt ma konsystencję gęstego kremu i perłowy kolor. Tak jak inne pianki, które testowałam do tej pory, zachowuje się jak krem do golenia - z odrobiną wody i tarcia zmienia się w gęstą pianę. Ma przyjemny, mydlany zapach. Jest bardzo wydajna - ilość pokazana na dłoni spokojnie wystarcza na pokrycie całej twarzy i gęstą pianą.


Jeśli chodzi o działanie - nic specjalnego. Pianka myje i zostawia skórę "skrzypiąco" czystą, ale to by było na tyle. Do skrzypienia jestem przyzwyczajona i nawet lubię to uczucie, pod warunkiem że przy okazji skrzypienia nie robi mi się suchar na twarzy, a ta pianka niestety wysusza. Używana samodzielnie jest jeszcze do przeżycia, ale zastosowana na twarz wcześniej oczyszczoną olejem pozastawia moją skórę napiętą i suchą. Czytałam kilka recenzji tego produktu i żałuję, że nie trafiłam na recenzję Cat Catus przed kupnem - otóż pianka ma bardzo zasadowe pH, co jest niedobre dla skóry. Tutaj możecie przeczytać cały post na temat pH produktów myjących.

Cena: od 4 funtów (ok. 20zł) na e-Bay.

Plusy:
+ tania
+ wydajna
+ zawiera dobroczynne ekstrakty roślinne - wprawdzie pianka jako produkt myjący nie siedzi na skórze dostatecznie długo, żeby miały czas porządnie zadziałać, ale zawsze to dobrze wiedzieć ze tam są :P
+ ładnie pachnie

Minusy:
- wysusza skórę
- ma zbyt zasadowe pH co jest niezdrowe dla skóry

Podsumowanie: nie polecam, badziew. Mam zamiar kupić papierki lakmusowe - koniec z zasadowymi piankami :P jak już kupię zrobię test i uzupełnię wpis.

sobota, 23 sierpnia 2014

Secret Key Snail+EGF Repairing Foam Cleanser

Dzisiaj recenzja pianki, która zapoczątkowała moje uwielbienie do ślimakowej serii Secret Key. Miłego czytania :D
Opis produktu: Oczyszczająca pianka dla wrażliwej skóry z filtratem ze śluzu ślimaka i EGF. Głęboko oczyszcza skórę z sebum i zanieczyszczeń, bez podrażniania. Wspomaga regenerację skory i utrzymuje ją nawilżoną, zawiera naturalne składniki.

Główne składniki:
  • Filtrat ze śluzu ślimaka - działa przeciwzapalnie, zapobiega infekcjom, regeneruje skórę; wspomaga leczenie trądziku i blizn, działa przeciwzmarszczkowo.
  • Aktywator komórkowy (EGF) - pobudza produkcję kolagenu w skórze poprawiając jej elastyczność i kondycję, wspomaga walkę z przebarwieniami i bliznami.
  • Gliceryna -  posiada właściwości higroskopijne i nawilżające. Łagodzi podrażnienia, zwiększa szybkość regeneracji skóry, wygładza zmarszczki, likwiduje zrogowacenia skórne.
  • Betaina - inaczej trimetyloglicyna, składnik nawilżający, w większych stężeniach wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe, łagodzi podrażniające działanie składników myjących.
Produkt znajduje się w kartonowym pudełeczku, w środku którego znajdziemy tubkę o pojemności 100ml. Tubka jest zabezpieczona odrobiną folii, jak pasta do zębów ;)
Podobnie do innych koreańskich pianek jakie używałam, ten produkt ma konsystencję gęstego kremu i jest perłowo biała. Łatwo rozprowadza się nie lekko zwilżonej skórze i tworzy gęstą, kremową pianę. Całość przywodzi na myśl działanie kremu do golenia ;) Pianka ma przyjemny kwiatowy zapach, tą samę nutę znajdziemy w innych produktach z serii Snail+EGF.



Pianka bardzo dobrze oczyszcza skórę, radzi sobie z makijażem. Buzia po umyciu jest odświeżona i "skrzypiąco czysta", równocześnie nie wysusza skóry. Produkt jest bardzo wydajny, do umycia całej twarzy i szyi wystarczy odrobina wielkości groszku. Używam pianki od początku maja i wciąż mam dobrą 1/3 tubki do zużycia.

Cena: od 6 funtów (ok. 30zł) na e-Bay.

Plusy:
+ gęsta piana
+ dobrze oczyszcza i odświeża skórę, usuwa makijaż
+ nie wysusza i nie podrażnia skóry
+ wydajność
+ ładny zapach

Minusy:
- całkowicie nieprzezroczysta tubka, trudno ocenić ile dokładnie zostało zużyte

Podsumowanie: dobry produkt za rozsądną cenę, biorąc pod uwagę wydajność. Polecam :)

sobota, 2 sierpnia 2014

Secret Key Lemon D-Toc Peeling Gel

Lato upływa mi pod znakiem Secret Key. Opisałam już dla Was kilka ślimaczych produktów tej firmy, nadszedł czas na mój ulubiony rodzaj azjatyckiego kosmetyku - żel peelingujący.



Opis produktu: Świeże liście cytrynowe bogate w witaminę C, nawilżają i koją wrażliwą skórę podrażnioną przez czynniki zewnętrzne i zaburzenie równowagi pomiędzy natłuszczeniem i nawilżeniem - czynią ją miękką, jędrną, odświeżoną i zdrową. Cytrynowy żel peelingujący usuwa martwe komórki naskórka z powierzchni skóry i pomaga skórze się odnowić.

Produkt wolny od: parabenów, oleju mineralnego, Beznophenone, Phenyoxyethanolu i sztucznych barwników.

Główne składniki:

  • Ekstrakt z cytryny - naturalne źródło witaminy C i przciwutelniaczy, chroni skórę przed uszkodzeniami spowodowanymi promieniowaniem UV, działa przeciwzapalnie, odświeża cerę i ją rozjaśnia
  • Gotu Kola (wąkrota azjatycka) - przeciwdziała fotostarzeniu się skóry, głównie poprzez wspomaganie procesu syntezy kolagenu i elastyny, wzmacnia również strukturę naczyń krwionośnych - wykorzystywana w kosmetykach przeciwzmarszkowych i dla cery naczynkowej
  • Hibiskus - przeciwutleniacz, zawiera flawonoidy, które działają ujędrniająco i wzmacniają ścianki naczyń krwionośnych, zawiera kwasy, które są świetnymi naturalnymi środkami złuszczającymi, pomaga zachować skórze elastyczność dzięki hamowaniu procesów rozkładu elastyny
  • Aloes - nawilża i łagodzi stany zapalne, koi skórę, wspomaga procesy gojenia
  • Oczar wirginijski - antyoksydant, działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, skuteczny w leczeniu trądziku
  • Rumianek - koi skórę.

Produkt nie posiada żadnego dodatkowego opakowania, jest tylko zgrzany folią, a tubka jest zabezpieczona sreberkiem. Tubka ma pojemność 120ml.




Sposób użycia: nałóż odpowiednią ilość na suchą skórę, następnie masuj aż produkt się zroluje wraz z nieczystościami ze skóry, zmyj ciepłą wodą.

Żel ma gładką konsystencję, celuloza nie jest tak wyczuwalna jak w ananasowym żelu Skin Food, nie jest jednak aż tak żelowy i gładki jak Ginvera Marvel Gel.

Żeby sprawdzić czy produkt faktycznie oczyszcza skórę, a nie roluje sam z siebie wykonałam mały eksperyment z udziałem talerza i gumowej rękawiczki:

Wycisnęłam odrobinę produktu na czysty talerz...
...a następnie masowałam przez kilka minut w gumowej rękawiczce.
Jak widać żel nie zrolował się, co moim zdaniem dowodzi, że reaguje z zanieczyszczeniami na skórze :)

Produkt jest mega wydajny, używam go codziennie od ponad dwóch miesięcy i nadam mam dobrą 1/3 tubki. Można go używać do demakijażu, ja jednak wolę używać go rano, kiedy skóra jest tylko przetłuszczona - wówczas mam wrażenie że produkt działa głównie na mojej skórze i oczyszcza pory, zamiast marnować swój potencjał na rolowanie podkładu ;) Po użyciu pory są zmniejszone, buzia rozjaśniona i odświeżona. Po dłuższym czasie regularnego stosowania widzę poprawę w czystości mojej skóry - mój nos był kiedyś w całości pokryty zaskórnikami, obecnie czają się jedynie na płatkach nosa. Żel ma zapach chemicznej cytrynki, jak kioskowy krem glicerynowy do rąk ;)

Cena: 6 funtów z groszami na e-Bay (ok. 30zł)

Plusy:
+ bardzo wydajny, duża pojemność - opłaca się
+ zmniejsza pory
+ redukuje zaskórniki
+ przyjemnie odświeża skórę

Minusy:
- trochę chemiczny zapach

Podsumowując: jestem bardzo zadowolona z tego produktu, ze wszystkich żeli jakich używałam do tej pory ten jest zdecydowanie najbardziej opłacalny - otrzymujemy dwa razy więcej produktu niż z Ginvera Marevel Gel za połowę ceny! Mam na oku jeszcze kilka produktów tego typu do przetestowania, póki co ten jest moim faworytem ^^

piątek, 11 kwietnia 2014

Problem z rozszerzonymi porami? Mizon Pore Refine Deep Cleansing Foam & Pore Control Peeling Toner

Wiele osób zmaga się z problemem rozszerzonych porów. Jeśli jesteś jedną z takich osób mam dla Ciebie dwie wiadomości: dobrą i złą. Zła jest taka, że rozmiar Twoich porów jest cechą danej cery i nie da się ich trwale zmniejszyć. Np. moje czoło jest dość porowate i niezależnie od stosowanych środków pory są tak samo widoczne - taka jest po prostu struktura mojej skóry. Pory na policzkach w pobliżu nosa są jeszcze bardziej widoczne, ALE mogę ich wielkość w pewnym stopniu kontrolować. I to jest właśnie dobra wiadomość: pory są powiększone na skutek zalegającego w nich sebum i martwych komórek = można je zminimalizować poprzez dobre oczyszczanie. A w tym z pomocą przychodzą nam produkty Mizona :)

Mizon Pore Refine Deep Cleansing Foam


Opis producenta: Chłodząca miętowa pianka zawierająca glinkę i węgiel, które efektywnie wchłaniają nieczystości, sebum i martwe komórki naskórka, oczyszczając skórę i zabijając bakterie. Roślinne ekstrakty czynią skórę gładką i nawilżoną.

"Naklejka oryginalności" Mizona.
Pianka ma świeży i miętowy zapach, podjeżdża trochę pastą do zębów :P Ma gęstą i kremową konsystencję, działa na zasadzie kremu do golenia - odrobinka produktu na mokrej skórze zmienia się w obfitą, gęstą pianę. Jak widać na zdjęciach poniżej, pianka zawiera czarne cząsteczki (przypuszczam, że coś związanego z węglem?), ale są na skórze lewo wyczuwalne, także nie jest to produkt złuszczający. Pozostawia skórę odświeżoną i "skrzypiąco" czystą. Jeśli chodzi o efekt chłodzenia - troszkę jakby szczypie skórę, ale nie w bolesny czy drażniący sposób, tylko w taki chłodzący i orzeźwiający.




Cena: 5-6 funtów na e-Bay (ok. 30-35zł).
 
Plusy:
+ bardzo wydajna
+ dobrze oczyszcza
+ odświeża i orzeźwia skórę
+ przyjemny zapach
+ dobrze się pieni
+ tania

Minusy:
- może być trochę wysuszać/podrażniać delikatną cerę

Używałam tego produktu zanim zaczęłam moją przygodę z podwójnym oczyszczaniem olejem. Pianka jest dobra do zmywania makijażu, łącznie z tuszem do rzęs, ale należy uważać ze stosowaniem w okolicach oczu ponieważ szczypie jeśli dostanie się do oka. Nie planuję ponownego zakupu, ponieważ odkąd używam oleju potrzebuję delikatniejszej pianki (to olej odwala "brudną robotę"), dopisuję ją jednak do listy udanych kosmetyków. Jeśli nie stosujesz podwójnego oczyszczania i chcesz tylko jednego produktu oczyszczającego, to serdecznie polecam tą piankę. Jeśli chodzi o zmniejszanie porów, to owszem, zmniejsza je troszkę, jednak efekt jest znacznie lepszy kiedy pianka jest używana razem z tonikiem.

Zawiera kwas laurynowy i wodorotlenek potasu, które wg CosDNA mogą działać podrażniająco/wzmagać trądzik, moja skóra na szczęście się przejęła ;)


Skład: Aqua, myristic acid, kaolin acid, lauric acid, stearic acid, potassium hydroxide, cocamidopropyl betaine, hydroxyethylcellulose, charcoal powder, sodium hyaluronate, beta glucan, vaccinum myrtillus fruit/leaf extract, saccharium officinarum (sugar cane) extract, acer saccharum (sugar maple) extract, citrus aurantium dulcis (orange) fruit extract, citrus medica limonium (lemon) fruit extract, amica  Montana flower extract, Artemisia absinthium extract, achillea millefolium extract, gentian lutea root extract, carica papaya (papaya) fruit extract, gypsophila paniculata root extract, hedera helix (ivy) extract, hydrolyzed extension, collagen, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone, fragrance
Analiza składu [TUTAJ] 

Pore Control Peeling Toner





Opis producenta: Specjalne formuła usuwa wszelkie pozostałości makijażu i koi skórę po oczyszczaniu, reguluje poziom pH. Utrzymuje skórę świeżą i wolną od sebum przez cały dzień.

W pierwszej kolejności muszę powiedzieć, że absolutnie UWIELBIAM wygląd buteleczki. Nie widać tego dobrze na zdjęciu, ale szkło jest gradientowe - ciemna zieleń na dole, jasna u góry, napis "Pore" jest holograficzny. Całość wygląda elegancko i nowocześnie. Jedynym minusem buteleczki jest pojemność - 80ml to dość mało na tonik, zużywa się znacznie szybciej niż pianka.


 
"Naklejka oryginalności" Mizona.

Tonik ma bardzo wygodny aplikator w formie pompki, którego rureczka sięga do samego dna, także z łatwością możemy zużyć produkt do końca. Na przetarcie całej twarzy wacikiem używam sześć "wyciśnięć" toniku. Produkt ma świeży, cytrusowy zapach z nutą alkoholu, ale ogólnie zapach jest dość delikatny i nienachalny.
Kiedy używałam tylko produktów europejskich/zachodnich, tonik uważałam za produkt oczyszczający i ściągający. Zauważyłam, że azjatyckim tonikom bliżej do produktów pielęgnujących, chociaż niektóre wciąż są oczyszczające (te z alkoholem) a niektóre głównie pielęgnujące i nawilżające. Ten tonik jest bardziej po oczyszczającej i ściągającej stronie, co z resztą wydaje się logiczne biorąc pod uwagę, że ma ściągać pory :)
Tonik przyjemnie odświeża skórę. Używany samodzielnie troszkę zmniejsza pory i delikatnie nawilża (czy może po prostu nie wysusza). Używany z pianką zdecydowanie zwęża moje pory w okolicach nosa (te na czole na nic nie reagują...).

Cena: 8-9 funtów na e-Bay (ok. 40-45zł).

Plusy:
+ eleganckie opakowanie
+ odświeża
+ zwęża pory

Minusy:
- nie zauważyłam obiecywanej kontroli sebum, moja skóra przetłuszczała się jak zwykle
- mała pojemność opakowanie - za tą cenę możemy kupić przynajmniej 100ml toniku lub nawet 210ml np. inny tonik Mizona - 90% Witchazel.

Zawiera alkohol i kwas salicylowy, które mogą niektórych podrażniać. Dla mojej skóry alkohol jest niemal obojętny (przynajmniej w tym produkcie), a z kwasem salicylowym się lubimy.


Skład: Aqua, alcohol, glycerin, sodium lactate, peg-60 hydrogenated castor oil, glycolic acid, salicylic acid , theobroma Cacao (Cocoa) extract, copper tripeptide-1, collagen, chamomilla recutita (matricaria) flower/ leaf extract, carica papaya ( papaya) fruit extract, camellia sinensis leaf extract, disodium edta, caprylyl glycol, ethylhexyl glycerin, tropolone , fragrance
Analiza składu [TUTAJ]

 Podsumowując: oba produkty sprawdzają się w swojej roli i ściągają rozszerzone pory. Zamówiłam piankę przed tonikiem i zauważyłam, że używane w parze działają znacznie lepiej niż samodzielnie. Niestety tak jak napisałam na początku postu, nie jesteśmy w stanie zmniejszyć naszych porów permanentnie, także efekt ściągniętych porów zniknie kiedy przestaniemy używać produktów. Nawet używane w parze nie zapewniają kontroli produkcji sebum, ale szczerze powiedziawszy już zwątpiłam w to, że cokolwiek powstrzyma moje gruczoły łojowe xD Niestety produkty używane jednocześnie mogę być troszkę wysuszające, więc jeśli chcesz je wypróbować zaopatrz się w jakiś dobry nawilżacz.

Cały ściągający pory zestaw.
Mizonowska linia "Pore" zawiera również Pore Refine Silky Smooth Essence oraz Pore Tightening Lotion.
I tu uwaga: wg wielu schematów podanych na wielu stronach kolejność użycia to pianka > tonik > esencja > lotion, ale esencja ma w składzie silikon i filtr przeciwsłoneczny, dlatego doradzałabym użycie jej jako ostatniej. Jeśli nałożymy silikon pierwszy, składniki z lotionu nie będą mogły dotrzeć do naszej skóry.

czwartek, 27 marca 2014

Tony Moly Clean Dew Apple Mint Cleansing Oil

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam olejek oczyszczający. Niejednokrotnie słyszałam, że oszczyszanie olejem bardzo dobrze wpływa na skórę, byłam jednak dość sceptyczna - mam tłustą cerę z tendencją do trądziku i jakoś nie mogłam uwierzyć że smarowanie jej czymś tłustym będzie miało jakikolwiek pozytywny efekt. Później dowiedziałam się jednak, że olejek jest szczególnie dobry to zmywania silikonów - a że zaczęłam codziennie używać silikonowej bazy pod makijaż (i używam codziennie kremów BB z silikonem), w końcu przemogłam się do zakupu tego typu produktu. I pokochałam olejowanie!



Opis producenta: Zawiera zielony kompleks nawilżający skórę na wiele godzin i zapobigający uczuciu wysuszenia po myciu. Nawilżające jabłko i mięta usuwają martwy naskórek i zanieczyszczenia. Odświeżający typ olejku. Nie zawiera parabenów, phenoxy ethanolu, benzophenone, sulfate surfactant ani barwników.

Produkt zamkniety jest w plastikowej butelce z pompką o pojemności 150ml. Bardzo podoba mi się prosty i schludny design butelki. Dyspensor z pompką jest mega praktyczny jako że produkt jest dość rzadki i oczywiście tłusty.





Sposób użycia krok po kroku:

Od lewej: błyszczyk, szminka, kredka do oczy, cień do powiek, wodoodporny eyeliner, tusz do rzęs, krem BB.
1. Aplikuj odpowiednią ilość produktu na dłoń (ja używam dwóch pompek), rozetrzyj tak aby produkt był na obu dłoniach i zacznij masować suchą twarz.

Makijaż "rozpływa się" pod wpływem olejku, tylko eyeliner i tusz są trochę oporne.
2. Najważniejszy krok: kiedy olejek jest już rozprowadzony po twarzy, zwilż trochę palce i znów masuj skórę. Pod wpływem niewielkiej ilości wody, olejek zmienia troszkę konsystencję i delikatnie się pieni.

Nawet wodoodporny eyeliner wymiękł! :D
3. Spłukaj olejek ciepłą wodą.

Czysta i rozjaśniona skóra.
4. Umyj twarz swoją ulubioną pianką lub żelem.
Uwaga: ponieważ olejek "odwala brudną robotę" możesz użyć czegoś delikatnego.

Absolutnie uwielbiam działanie tego produktu. Doskonale oczyszcza bez przesuszania skóry. Bałam się tego jak moja tłusta skóra zareaguje na OLEJ, ale nie doświadczyłam żadnych wyprysków czy podrażnień. Po myciu buzia jest rozjaśniona, a pory zmniejszone (pamiętaj: dobrze oczyszczone pory = mniejsze pory). Skóra jest nawilżona i gładka w dotyku. Dodatkowym plusem jest piękny świeży zapach jabłka z odrobinką tylko mięty. Mniam!

Cena:
7 funtów z groszami (ok. 35zł) na e-Bay. To w sumie najtańszy Koreański olejek jaki udało mi się znaleźć.

Plusy:
+ dobrze oczyszcza
+ odświeża i rozjaśnia skórę
+ nie przesusza
+ pięknie pachnie
+ tani

Minusy:
BRAK ^^

To kolejny produkt Tony Moly (razem z kremem BB Petite Me Cotton), który trafia na moją listę ulubieńców. Serdecznie polecam!

środa, 19 lutego 2014

Skin Food Pineapple Morning Peeling Gel

Witam ^^
Chciałabym Wam przedstawić żel peelingujący od Skin Food. Azjatyckie żele peelingujące różnią się od powszechnie stosowanych w Europie peelignów mechanicznych. Nie zawierają żadnych ziarenek/granulek ścierających, są albo kompletnie gładkie jak Ginvera Marvel Gel albo zawierają celulozę jak ten.




Opis produktu: Ten głęboko oczyszczający żel zawiera celulozę i kwasy AHA z jabłka, które efektywnie złuszczają martwy naskórek i oczyszczają pory z sebum. Ekstrakty z ananasa, aloesu i portulaki czynią skórę czystą i wolną od wyprysków.
Sposób użycia: Po umyciu i osuszeniu, nałożyć na skórę twarzy i masować okrężnymi ruchami, następnie zmyć ciepłą wodą.

Ponieważ żel ten nie zawiera żadnych granulek ścierających, możecie się zastanawiać jak on właściwie działa. Podczas wmasowywania w skórę produkt zaczyna tracić swoją wilgotność i zawarta w nim celuloza zaczyna tworzyć na powierzchni skóry grudki, które są zebranymi ze skóry nieczystościami. Możecie wyobrazić sobie, że Wasza skóra to kartka, nieczystości są ołówkiem, a żel gumką :)



Żel przed wmasowaniem w skórę.
Po wmasowaniu w skórę żel zrolował się wraz z nieczystościami i martwym naskórkiem.
Ponieważ produkt zawiera celulozę możecie pomyśleć, że tak naprawdę nie zbiera on nic z Waszej skóry, tylko roluje się sam z siebie. Wykonałam mały eksperyment żeby to sprawdzić.
Nałożyłam produkt na czysty talerz i zaczęłam masować dłonią w czystej, gumowej rękawiczce.
Po ok. minucie masowania produkt pozostał przy swojej oryginalnej konsystencji - widać celulozę, ale nie zrolował się.
Myślę, że ten eksperyment potwierdza, że żel nie roluje się sam z siebie, tylko w jakiś sposób reaguje z nieczystościami skóry.
Mogę również potwierdzić działanie tego produktu obserwując moją skórę - po każdym użyciu buzia jest rozjaśniona, a pory zmniejszone. Po dwóch tygodniach stosowania mogę też powiedzieć, że moje zaskórniki stały się mniej widoczne, niektóre zniknęły. Trzeba jednak używać produktu regularnie żeby zobaczyć jego wpływ na zaskórniki. Ja zastosowałam na początek kurację uderzeniową żeby pozbyć się zaskórników i używałam go dwa razy dziennie.

Tak właściwie to mam tą tubkę od maja zeszłego roku, jednak musiałam przestać go używać ponieważ odstawiłam przeciwtrądzikowe antybiotyki, a trądzik uderzył ze zdwojoną siłą. Wysyp, którego doświadczyłam był najgorszym jakiego do tej pory doświadczyłam i zajęło mi ponad miesiąc żeby przestać wyglądać jak zmutowany pomidor. Później pewnie o tym żelu zapomniałam i dopiero nie dawno do niego wróciłam. Zanim przestałam do używać, stosowałam do ok. dwa tygodnie, teraz mija trzeci tydzień kiedy używam go znowu i jestem w połowie tubki, także jest on znacznie bardziej wydajny niż
Ginvera Marvel Gel.

Cena: 6-8 funtów na e-Bay (30-40zł)

Plusy:
+ przyjemny, świeży zapachy
+ zmniejsza pory
+ pomaga w walce z zaskórnikami
+ wystarczająco delikatny do codziennego użycia
+ wydajny i stosunkowo niedrogi

Minusy:
- ponieważ jest dość delikatny usunięcie niektórych suchych skórek może potrwać kilka użyć

Ogólnie lubię ten produkt i kupiłabym go ponownie, gdyby nie to, że chciałabym przetestować kilka podobnych produktów innych marek ;) Jeśli nigdy wcześniej nie używałaś/używałeś tego typu produktu, to zdecydowanie warto go wypróbować :)

Uwaga: Jeśli masz cerę trądzikową możesz doświadczyć niewielkiego wysypu po jakimś czasie stosowania tego produktu. Myślę, że to nieczystości, które utknęły gdzieś głębiej w skórze wychodzą na wierzch pod wpływem regularnego peelingu. Po tygodniu używania dwa razy dziennie troszkę mnie wysypało, zaprzestałam użytku na kilka dni, aż wypryski się podgoiły i powróciłam do stosowania żelu, ale już tylko raz w tygodniu. Moja skóra ma się świetnie! Blizny trochę się rozjaśniły, podskórne grudki zostały wygładzone. Jeśli więc w czasie stosowania tego produktu doświadczysz wysypu, nie poddawaj się ;)


Ingredients: Water, Cellulose, Butylene Glycol, Alcohol, Panthenol, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Triethanol amine, Allantoin, Ananas sativus, Pyrus malus, Portulaca Oleracea Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactic Acid, Citric Acid, Milk Acid, Tartaric acid, Glycolic Acid, Disodium EDTA, Propylparaben, Methylparaben, CI 19140, Parfum

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
 
site design by designer blogs