Czym jest dolina łez?
Dolina łez to ubytek w tkance tłuszczowej pod skórą, biegnący ukośnie od wewnętrznego kącika ust ku policzkowi, wzdłuż linii oczodołu. Spowodowane może być nagłą utratą wagi lub upływem czasu - z wiekiem nasza skóra wiotczeje i przesuwa się w dół, tworząc zapadnięcie.
Worki czy dolina?
Worki pod oczami są zjawiskiem odwrotnym do doliny łez - opuchnięciem pod oczami, spowodowane nagromadzeniem limfy i/lub tkanki tłuszczowej, które można usunąć drenażem limfatycznym lub lipolizą iniekcyjną. Mimo iż te dwie przypadłości różnią się od siebie diametralnie, łatwo je ze sobą pomylić - dolina łez tworzy optyczne złudzenie worka pod oczami, przez to że skóra jest zapadnięta na linii oczodołu, mamy wrażenie że obszar pod dolną powieką jest napuchnięty. Najłatwiej jest zdiagnozować problem dokładnie badając okolicę oczu. Czy czujesz pod palcami tkankę, czy oczodół jest łatwo wyczuwalny przez skórę? Ja tak właśnie rozpoznałam swój problem - moja skóra pod oczami była cienka jak papierek, linia oczodołu wyczuwalna opuszkami palców przy najlżejszym dotyku, do tego stopnia że bałam się naciskać mocniej z obawy że narobię sobie sińców.
Wypełnianie doliny łez
Popularną metodą walki z doliną łez jest wypełnianie kwasem hialuronowym. Jest jednak zabieg dość kosztowny, od kilkuset złotych w górę, a czasami potrzebny jest więcej niż jeden. Kwas jest podawany poprzez nakłuwanie, a efekty nie są trwałe, zabieg należy powtarzać co 12-18 miesięcy.
Co więc jeśli boimy się nakłuwania lub nie chcemy wydawać kilkuset złotych rocznie na powtarzanie tego samego zabiegu w kółko?
Dzięki postowi Azjatyckiego Cukru dowiedziałam się o istnieniu substancji lipofilnych, naturalnych wypełniaczy do stosowania zewnętrznego. W czerwcu 2014 w końcu zdecydowałam się na zakup pierwszego wypełniacza i kupiłam na Azjatyckim Bazarze esencję Sidmool z wyciągiem z korzeni Pueraria Mirificia i Anemarrhena Asphodeloides. Pueraria zawiera izoflawony i fitoestrogeny, powoduje że w miejscu nakładania gromadzi się woda i tłuszcz, tworzące efekt wypełnienia. Asphodeloides to roślinny czynnik wzrostu, który pobudza produkcję komórek tłuszczowych, również oferując efekt wypełnienia. Mamy więc świetny duet - jedna z substancji wspomaga tworzenie komórek tłuszczowych, druga owe komórki dokarmia.
Esencja na postać płynu, co w pewnym stopniu utrudniało jego nakładanie. Załączona pompka była beznadziejna, wystrzykiwała płyn w bardzo niekontrolowany sposób, dlatego szybko podmieniłam ją na pipetkę jaka pozostała mi po zużyciu innego kosmetyku. Początkowo wylewałam odrobinę płynu do zagłębienia dłoni i palcami wklepywałam go w moją dolinę, ta metoda była jednak czasochłonna i męcząca ponieważ płyn dość długo się wchłaniał - i weź się klep pół godziny pod oczami... Szybko przerzuciłam się więc na sugerowaną przez Cukier metodę wacikową - rozcinałam wacik na paski, które nasączałam płynem i trzymałam na twarzy do wyschnięcia (30-40minut), waciki dobrze trzymały się na twarzy, spokojnie można było z nimi siedzieć przy komputerze/czytać książkę.
Swoją pierwszą buteleczkę zgubiłam w delegacji, po nieco ponad miesiącu używania, szybko więc zamówiłam drugą. Jak się okazało rychło w czas, ponieważ jesienią Sidmool zaprzestał produkcji tego kosmetyku, wprowadziło esencję opartą w 70% na ekstrakcie z Anemarrhena Asphodeloides.
Skład starej esencji: Pueraria Mirifica Root Extract, Water, Anemarrhena Asphodeloides Root Extract, Sodium Hyauronate, Glycerin, Fructan, Althea Rosea Root Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Xanthan Gum
Skład nowej esencji: Anemarrhena Asphodeloides Root Extract, Water, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Fructan, Althaea Rosea Root Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Avena Sativa (Oat) Kernel Extract, Zanthoxylum Piperitum Fruit Extract, Pulsatilla Koreana Extract, Usnea Barbata (Lichen) Extract, Xanthan Gum
Nie miałam okazji używać drugiej wersji esencji, jednak zmiana jest niewielka - w zrezygnowano tylko z Puerarii na rzecz 70% Anemarrheny. Nie wydaje mi się żeby to była zmiana na gorsze, wszak Anemarrhena również ma właściwości wypełniające.
Esencję Sidmool Anemarrhena można kupić w sklepie Berdever za 109zł lub na Tester Korea za 15300 won czyli ok. 53zł.
Moim kolejnym wypełniaczem była Aida Wonder Eye Volume Filler. Na produkt trafiłam przypadkiem, przeglądałam stronę Memeboxa, znalazłam zakładkę z magicznym słowem "SALE" i tam wpadł mi w oko owy filler. Produkt był wcześniej dorzucony do jakiegoś pudełka, nie wiem jakiego, bo pudełkowicz ze mnie marny. Kosztował mnie jakieś 17 funtów czyli ok. 85zł.
Wonder Eye to produkt stworzony docelowo do wytworzenia efektu tzw. ulzzang eyes, wałeczka pod dolną powieką, która w Azji jest uważana za uroczy. Produkt zawiera 10% Volufiline, opatentowanej we Francji substancji wypełniającej. Początkowo myślałam, że Volufiline to jakiś syntetyczny składnik, okazuje się jednak, że to nic innego jak nasz ekstrakt z Anemarrhena Asphodeloides z dodatkiem Hydrogenated Polyisobutene.
Pełen skład: Purified Water, Hydrogenated Polyisobutene, Jimo Extract, Butylene Glycol, PEG-32, Glycerin, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, 1, 2-Hexanediol, Niacinamide, Macadamia Seed Oil, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer,C12-14 Pareth-12, Sodium Hyaluronate, PEG-5 Glyceryl Stearate, PEG-8 Stearate, PEG-20 Stearate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Portulaca Oleracea Extract, Carbomer, Arginine, Xanthan gum, Adenosine, Disodium EDTA, Pomegranate extract, Ascrobic Acid
Dzięki punktowemu aplikatorowi produkt jest bardzo wygodny w użyciu. Aplikatora używa się jak długopisu, na końcu jest guziczek który zapodaje nam krem na końcówce - niestety ten system trochę świrował, czasem działał z opóźnieniem, a czasem wcale, no ale cóż. Efekty były zauważalne dość szybko, szybciej niż przy esencji Sidmool. Nie jestem pewna czy to siła połączenia obu produktów (kiedy zaczynałam Wonder Eye, miałam jeszcze trochę esencji używałam jednego rano drugiego wieczorem), czy sam Wonder Eye, ale moja dolina łez w końcu zaczęła się spłycać.
Póki co nie musiałam się jeszcze zwracać do Avecko, ponieważ trafiłam na interesujący produkt na naszym rodzimym rynku. W sklepie z półproduktami kosmetycznymi Beautyever kupiłam płyn Voluplus. Voluplus, dla odmiany, nie zawiera ani Puerarii ani Anemarrheny a Macelignan, substancję pozyskiwaną z gałki muszkatałowej, która zwiększa objętość tkanki tłuszczowej oraz promuje rozwój nowych komórek tłuszczowych. Kosmetyk przychodzi z plastikowej buteleczce z dozownikiem, przypomina nieco krople do nosa/oczu.
Skład Voluplus: Macadamia Ternifolia Seed Oil 95-96 %, Macelignan 3-5 %, Tocopherol 0,2-0,3%
Olejek z orzechów makadamia pełni rolę nośnika/rozpuszczalnika, ma działanie nawilżające i zmiękczające.
Voluplus należy rozrobić z innym kosmetykiem, zalecane stężenie to 2-5%. Macelignan jako substancja lipofilna lubi się z tłuszczami, w związku z tym polecany jest jako dodatek do olejków pielęgnacyjnych. Ja olejki na twarzy dzierżę tylko w postaci olejów myjących, pokusiłam się zatem o krem. Kupiłam gotowy odżywczy i ujędrniający krem brytyjskiej firmy Dr Organic, który ma w składzie różne olejki, m.in. arganowy, konopny, z drzewa różanego, goździków, cynamonu, pelargonii itd. i wymieszałam go z 5ml Voluplus, uzyskując stężenie 10% (jak się bawić, to się bawić).
![]() |
| rozrabianie kremu z Voluplus |
Rezultaty
Czyli część, na którą chyba wszyscy czekali ;) oto efekty po 7 miesiącach używania naturalnych wypełniaczy:
Różnica nie jest kolosalna, ale widać poprawę, dolina łez jest płytsza i krótsza. Największa różnica jest odczuwalna dotykiem, macając się pod oczami czuję tkankę pomiędzy oczodołem a skórą, skóra nie jest już cieniutka jak papierek. Mogę śmiało nakładać kremy pod oczy i stosować masaże, bez obawy, że nabiję sobie limo ;)
Różnicę najlepiej widać kiedy podkręci się nieco efekty:
| Zwiększone nasycenie - przy okazji możecie podziwiać moje piękne sińce :P |
![]() |
| Zdjęcie czarno-białe, bez efektów. |
![]() |
| Negatyw - tu najlepiej widać różnicę. |
| Miejsce nakładania |
Esencja Sidmool z Puerarią - 30 funtów x2 = ok. 300zł
Wonder Eye - 17 funtów, ok. 85zł
Voluplus - 20zł
krem Dr Organic z którym rozrobiłam Voluplus - 7 funtów, ok. 35zł
łącznie ok. 440zł, przy czym nie odczułam mocno tych kosztów ponieważ były rozłożone w czasie. Terapia nie jest jeszcze zakończona, mam ponad pół słoika kremu z Voluplus, który starczy mi na kilka dobrych miesięcy - a więc można ten koszt 440zł potraktować jako koszt rocznej kuracji. Taniej niż zastrzyki z kwasem hialuronowym, chociaż na efekty trzeba czekać o wiele dłużej.
Dla kogo więc naturalne wypełniacze?
+ dla osób, które nie mogą pozwolić sobie na jednorazowy wydatek kilkuset złotych na zastrzyki
+ dla osób, które borykają się z pierwszymi oznakami starzenia
+ dla osób bojących się nakłuwania
+ dla osób cierpliwych i konsekwentnych
+ dla lubiących eksperymenty :)
Komu odradzam naturalne wypełniacze?
- osobom, które potrzebują szybszych rezultatów (ja swoją kurację zaczęłam ponad rok przed swoim ślubem, który odbędzie się w sierpniu - gdybym zaczęła ją dopiero teraz, obudziłabym się z ręką w nocniku)
- osobom z bardzo zaawansowaną doliną łez - efekty mogą być niezadowalające
- niecierpliwym
- mającym problem z systematycznością
Inne produkty wypełniające
Ekstrakty z Puerarii czy Anemarrheny można znaleźć w różnych kremach do powiększania i ujędrniania biustu. Wpisując w wyszukiwarkę na e-Bay "volufiline" możemy znaleźć masę produktów tego typu, należy jednak zachować ostrożność.
Jeśli chodzi o sprawdzone źródła innych produktów tego typu, to na Azjatyckim Bazarze można kupić ampułkę Sidmool z Volufiline za 169zł. Produkt okazjonalnie przewija się również przez e-Bay, jest także dostępny na Gmarket. Produkt jest wart uwagi, ponieważ ma najczystszy możliwy skład: Hydrogenated Polyisobutene, Anemarrhena Asphodeloides Root Extract. 100% Volufiline!
Również znana wszystkim fankom koreańskich kosmetyków Missha ma ujędrniający krem w swojej ofercie (podziękowania dla Chiao, która go wyszperała) z ekstraktem z Puerarii, z założenia do biustu i szyi. Na polskiej stronie Misshy można go kupić za 43zł, jest również dostępny na e-Bay.
Nazewnictwo
na koniec dla wyklarowania:
Pueraria Mirificia = Kwao Krua Kao
Anemarrhena Asphodeloides = Jimo = Zhi Mu
Volufiline = Hydrogenated Polyisobutene + Anemarrhena Asphodeloides
Gorąco zachęcam do szukania własnych wypełniaczy. Jeśli znacie inne produkty zawierające te substancje, lub znacie inne substancje o podobnych właściwościach dajcie znać!

















































